Kwalifikacje do mistrzostw Europy 2012 wkraczają w decydującą fazę. W piątek rozegrano kolejną serię spotkań. Awans na polsko-ukraiński czempionat zapewnili sobie Niemcy.
Podopieczni Joachima Loewa byli poza zasięgiem Austriaków, których roznieśli 6:2. Supremacja Niemców nie podlegała dyskusji. Wśród snajperów dali o sobie znać niezawodni w meczach reprezentacyjnych Miroslav Klose i Lukas Podolski. W grupie A do końca będzie trwała walka o 2. miejsce, które przypadnie albo Turkom, albo Belgom (wstydliwy remis z Azerbejdżanem).
Wysoka wygrana Holandii nad San Marino aż 11:0 była głównym wydarzeniem piątkowych spotkań eliminacyjnych. Mimo tak okazałego zwycięstwa Oranje nie mogą jeszcze czuć się prawowitym uczestnikiem Euro 2012, choć szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Druga w tabeli grupy E Szwecja nieoczekiwanie przegrała z Węgrami, którzy zrównali się punktami z reprezentacją Trzech Koron.
W grupie H planowo zwyciężyli faworyci – Portugalczycy i Norwegowie, którzy w tabeli idą „łeb w łeb”. Swój plan skrupulatnie realizują także Włosi i Francuzi, okopując się na pierwszych pozycjach odpowiednio w grupie D i C. Italia zadowoliła się jednobramkowym zwycięstwem nad Wyspami Owczymi (gol Antonio Cassano), natomiast Trójkolorowi wymęczyli zwycięstwo nad Albanią 2:1.
Tylko Anglia i Czarnogóra (nasi rywale w eliminacjach MŚ 2014) liczą się w grupie D. Synowie Albionu bez trudu uporali się z Bułgarią (3:0), zyskując przewagę punktową (3 oczka) i psychologiczną nad piłkarzami z Bałkanów, którzy dali się ograć grupowym autsajderom – drużynie Walii 1:2.
W potyczce słabeuszy Armenia lepsza od Andory. Ormianie wygrali pewnie 3:0 i mają już w tabeli 11 punktów, tracąc do prowadzącej Rosji tylko 5 oczek! Tak czy inaczej to Sborna jest faworytem do wygrania grupy B, ale druga lokata wciąż jest niezadysponowana.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.