Reprezentacja Danii jest trzydziestą drużyną, która zapewniła sobie udział w finałach mistrzostw świata 2018.
Christian Eriksen został bohaterem Duńczyków. Już w trakcie fazy grupowej eliminacji mistrzostw świata był niekwestionowanym liderem zespołu, zdobył osiem z dwudziestu bramek dla Duńczyków i w dużej mierze dzięki niemu kadra ta musiała uznać wyższość jedynie Polaków. Dziś jednak Eriksen zdobył hat-tricka w barażu o awans na mundial.
Po pierwszym meczu to Irlandczycy byli w nieznacznie lepszej sytuacji, gdyż w wyjazdowym meczu wywalczyli remis i mieli w zanadrzu mecz przed własną publicznością. W Dublinie świetnie rozpoczęli spotkanie gospodarze. W 5. minucie Shane Duffy wykorzystał niepewne wyjście Kaspera Schmeichela i dał Irlandczykom prowadzenie. W emocjonującym spotkaniu obie drużyny miały kilka okazji strzeleckich, ale 29. minucie Dania wyrównała po kuriozalnym golu. Po rzucie rożnym dla gości instynktowny strzał oddał Andreas Christensen. Piłka odbiła się od słupka, a potem trafiła niefrasobliwie interweniującego Cyrusa Christiego i wpadła do bramki.
Trzy minuty potem rozpoczął się koncert Eriksena. Najpierw strzelił gola przepięknym uderzeniem z linii pola karnego, a po przerwie dołożył dwa trafienia: przy obu bramkarz gospodarzy nie miał nic do powiedzenia. W dziewięćdziesiątej minucie gola z rzutu karnego strzelił jeszcze Nicklas Bendtner i Irlandzcy kibice zalali się łzami.
Mecz w Dublinie sędziował Szymon Marciniak.
Dania wraca więc na mistrzostwa świata po dwunastoletniej nieobecności. Irlandia z kolei ma pecha w barażach. Po raz czwarty spośród sześciu ostatnich kwalifikacji grała w barażach. Wygrała je tylko raz, przed mundialem w Korei Południowej i Japonii w 2002 roku.