Nie było niespodzianki podczas starcia San Marino z Niemcami. Faworyzowani mistrzowie świata wywiązali się ze swojej roli bez zarzutu i zgodnie z przewidywaniami rozgromili dużo niżej notowanego rywala aż (8:0).
Niemcy nie zostawili niżej notowanemu rywalowi żadnych złudzeń (foto: Ł.Skwiot)
Podopieczni Joachima Loewa nie zamierzali czekać i bardzo szybko przeszli do konkretów. W 7. minucie wynik otworzył Sami Khedira i zanim gospodarze zdołali się otrząsnąć po stracie pierwszego gola, Niemcy bardzo szybko dorzucili drugiego. Tym razem do siatki trafił debiutant w dorosłej reprezentacji Niemiec Serge Gnabry.
Naszym zachodnim sąsiadom wciąż jednak było mało i za wszelką cenę chcieli dorzucić następne trafienie. Udało się w 32. minucie, kiedy bramkarza San Marino pokonał Jonas Hector.
Niemcy na pewno nie grali na stop procent swoich możliwości, jednak nawet „jadąc na trzecim biegu”, byli zdecydowanie lepsi od graczy z San Marino. Efektem tej dominacji były kolejne gole. W drugiej połowie drugie trafienia na swoim koncie zapisali Gnabry i Hector.
Gospodarze słabnęli z każdą minutą i było jasne, że kolejne bramki dla Niemców są kwestią czasu. Hat-tricka na swoim koncie ustrzelił Gnabry, jedną bramkę dorzucił Kevin Volland, a jakby tego było mało, gola samobójczego strzelił Mattia Stefanelli.
***
W równolegle toczonych spotkaniach Irlandia Północna gładko uporała się z Azerbejdżanem (3:0), a Czechy wygrały na swoim terenie z Norwegią (2:0).
Zdobywca Oscara gra w warszawskiej B-klasie. „Zabrałem koszulkę klubu na ceremonię wręczenia statuetek”
Tarn Willers, brytyjski inżynier dźwięku, laureat Oscara za film „Strefa interesów”, gra w piłkę… w warszawskiej B-klasie. W rozmowie z „PN” bramkarz AFC Zły Praga opowiada między innymi o tym, jak to się stało, że zamieszkał w Warszawie, skąd wzięło się jego zainteresowanie futbolem, co sądzi o komercjalizacji piłki nożnej, a także, jak funkcjonuje klub, w którym występuje.
Wiadomo, kiedy Pietuszewski wróci do gry po kontuzji!
Francesco Farioli odniósł się do sytuacji zdrowotnej Oskara Pietuszewskiego. Szkoleniowiec FC Porto przekazał na konferencji prasowej, że uraz młodego Polaka nie jest poważny i jego przerwa nie powinna potrwać długo.