Kolejny mecz eliminacji mistrzostw świata, kolejne zwycięstwo Niemiec różnicą kilku goli. Tym razem przeciwko Islandii.
\
Timo Werner znowu zmusił golkipera rywali do kapitulacji. (fot. Reuters)
Niemcy poszły za ciosem. Nasi zachodni sąsiedzi w poprzednim meczu zdeklasowali Armenię (6:0) i tym samym zasiedli na fotelu lidera grupy J eliminacji do przyszłorocznego mundialu w Katarze.
Nie inaczej było w kolejnym spotkaniu z Islandią. „Die Mannschaft” od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. W dosłownie każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła byli lepsi.
Posiadanie piłki? 71 do 29. Podania? 791 do 321. Strzały? 22 do 4. Gole? 4 do 0. Piłkę do siatki skierowali kolejno Serge Gnabry, Antonio Rudiger, Leroy Sane i Timo Werner. Szybkie, łatwe i przyjemne zwycięstwo.
To poskutkowało umocnieniem się na pierwszym miejscu w wykonaniu podopiecznych Hansiego Flicka. Mają już cztery punkty przewagi nad drugą Armenią, która po raz kolejny potknęła się, tym razem przeciwko ostatniemu w tabeli Liechtensteinowi. Przepustka na mistrzostwa świata coraz bliżej zagwarantowania.
Klopp porządkuje kadrę. Wybrał pierwszego bramkarza
Jurgen Klopp rozpoczyna na nowo budowę reprezentacji Niemiec. Szkoleniowiec wybrał już pierwszego bramkarza. Wiadomo też, który golkiper nie otrzyma powołania.
Łukasz Zwoliński ma nowy klub! Egzotyczny kierunek
Łukasz Zwoliński znalazł nowego pracodawcę. Był gracz Wisły Kraków wyruszy do Indii, gdzie przejdzie testy medyczne przed transferem do East Bengal FC.
Jak radzi sobie Lewandowski w MLS? Liczby mówią same za siebie
Robert Lewandowski nie zdobył bramki w spotkaniu Chicago Fire – New England Revolution (1:2). Choć gdy całościowo spojrzymy na formę kapitana reprezentacji Polski, to o dobre występy dla kadry w jego przypadku możemy być spokojni.