Reprezentacja Holandii nie traci impetu. Dziś nie pozostawiła złudzeń reprezentacji Gibraltaru, postawiła kolejny krok w stronę mundialu i pokazała, dlaczego rządu w grupie G.
Louis van Gaal jeszcze nie przegrał podczas drugiej kadencji w roli selekcjonera Oranje. (fot. Reuters)
Od powrotu Louisa van Gaala na stanowisko selekcjonera Oranje Memphis i spółka nie przegrali meczu. Zaczęli od remisu z Norwegią, a potem zdeklasowali Czarnogórę oraz Turcję, a do tego pokonali Łotwę. W starciu z outsiderem grupy, który w trwającym cyklu eliminacji stracił już 28 goli, można było spodziewać się kolejnego festiwalu strzeleckiego. Tym bardziej, że poprzednia rywalizacja obu ekip zakończyła się zwycięstwem Holandii aż 7:0.
Po pierwszej połowie było 3:0, choć powinno być co najmniej 4:0. Memphis nie wykorzystał jednak rzutu karnego, podyktowanego po zagraniu ręką, bardzo dobrze spisał się golkiper Gibraltaru. Poza tym gracz Barcelony nie mógł narzekać – zaliczył asystę przy trafieniu głową Virgila van Dijka, zdobył bramkę po podaniu Davy’ego Klaassena, nie pomylił się przy drugiej jedenastce i raz za razem popisywał się sztuczkami technicznymi. Ustanowił też rekord. Żaden piłkarz w historii nie strzelił w roku kalendarzowym więcej goli dla reprezentacji Holandii od niego.
Po przerwie na 4:0 podwyższył Denzel Dumfries. Potem trafili jeszcze rezerwowi Arnaut Danjuma oraz Donyell Malen i Holandia pokwitowała kolejne trzy punkty.
W sumie ma ich już dziewiętnaście. To o dwa więcej niż druga w tabeli grupy G Norwegia, która wygrała dziś z Czarnogórą. Turcja rzutem na taśmę (rzut karny w 8. minucie doliczonego czasu gry) wygrała natomiast z Łotwą i na dwie kolejki przed końcem eliminacji traci tylko dwa oczka do miejsca barażowego.
Oto następca Neuera. Nagelsmann wskazał pierwszego bramkarza Niemców na MŚ
Po tym, jak Manuel Neuer zdecydował się zakończyć reprezentacyjną karierę, rozpoczął się casting na golkipera numer jeden w kadrze naszych zachodnich sąsiadów. Wiadomo już, na kogo padł wybór.