Rumunia cały czas liczy się w wyścigu o bilety na EURO 2020. W niedzielny wieczór pokonała on na swoim terenie Maltę (1:0), ale dzięki temu zgarnęła bardzo ważne trzy punkty.
Rumuni cały czas pozostają w grze o awans na EURO 2020 (fot. Reuters)
Po czwartkowej porażce z Hiszpanią, gdzie Rumuni dzielnie stawiali czoła wyżej notowanemu rywalowi, w Bukareszcie zdawali sobie sprawę, że podczas starcia z Maltą drużyna nie może sobie pozwolić na stratę punktów. Jeśli bowiem podopieczni Cosmina Contry marzą o rywalizacji ze Szwedami i Norwegami, to takich rywali po prostu muszą odprawiać z kwitkiem.
Gospodarze nie czekali i od pierwszych minut zaczęli dominować nad Maltańczykami, chcąc jak najszybciej wyjść na prowadzenie. Na bramkę gości sunął atak za atakiem, jednak ci długo się bronili. Ich defensywna została jednak finalnie złamana tuż po zmianie stron, kiedy do siatki trafił George Puscas.
Rumunom wciąż było jednak mało, ponieważ nie jest żadną tajemnicą, że jednobramkowa zaliczka jest dość niepewna. Malta nie miała co prawda zbyt wielu argumentów, jednak jeden niespodziewany wypad mógł zakończyć się golem, na co gospodarze nie chcieli sobie pozwolić.
Mimo sporej przewagi, miejscowi nie potrafili dorzucić na swoje konto drugiej bramki. Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa mogli się cieszyć Rumuni, którzy zrównali się punktami ze Szwedami i aktualnie zajmują trzecie miejsce w swojej grupie.
Tymoteusz Puchacz od września jest zawodnikiem azerskiego Sabah FK i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Wygląda na to, że dojdzie do transferu definitywnego.