Niebiescy w pierwszym spotkaniu wygrali (3:2), dlatego w rewanżu nie musieli za wszelką cenę walczyć o gola. Nic więc dziwnego, że podopieczni Jana Kociana pierwszy celny strzał na bramkę Vaduz oddali w 42. minucie, za sprawą Michała Szewczyka.
Zawody jakie mogliśmy oglądać – chociaż nie wszyscy, bo żadna polska telewizja nie zdecydowała się na bezpośrednią transmisję – na Rheinpark nie rzuciły na kolana. Gospodarze także nie mieli zbyt wielu szans, a najlepszą w 36. minucie zmarnował Manuel Sutter, który z kilku metrów nie potrafił pokonać Krzysztofa Kamińskiego.
Od początku drugiej części spotkania Ruch przeszedł do nieco bardziej zdecydowanych ataków. Piłkarzom było chyba wstyd, że przy tak gorącym dopingu swoich kibiców, przez 45 minut grali bardzo słabo. Swoje szanse mieli Przemysław Babiarz i Grzegorz Kuświk, ale wynik nie chciał ulec zmianie.
Niebiescy byli zespołem lepszym, a jakby tego było mało, od 75. minuty grali w przewadze jednego zawodnika. Na kwadrans przed końcem Philipp Muntwiler otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Goli w Vaduz jednak nie oglądaliśmy i mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.