Ważą się losy Patryka Małeckiego w Wiśle Kraków. Piłkarz nadal nie porozumiał się z klubem w sprawie nowej umowy i jeśli nie zrobi tego w najbliższym czasie, to w lecie będzie chciał odejść.
Impas w rozmowach pomiędzy Małeckim i przedstawicielami Wisły trwał już od ponad pół roku. Wszystko rzecz jasna, rozbija się o pieniądze. Małecki chciałby przy Reymonta zarabiać zdecydowanie więcej niż obecnie, a pierwsza oferta podwyżki zaproponowana mu przez Wisłę, nie była dla niego zadowalająca.
Na mocy obecnego kontraktu, pomocnik „Białej Gwiazdy” inkasuje miesięcznie około 30 tysięcy złotych, co jest kwotą dość niską, jeśli weźmie się pod uwagę jego pozycję i wpływ na grę zespołu. Dla porównania warto dodać, że Maor Melikson, Cwetan Genkow czy Kew Jaliens zarabiają w Wiśle kwoty rzędu od 80 tysięcy złotych w górę za każdy miesiąc gry.
Wiadomo już, że kolejna oferta jaką Wisła złoży Małeckiemu będzie już ostatnią jaką rozważy zawodnik. Jeśli nie będzie ona dla niego zadowalająca, to w ciągu dwóch tygodni od zakończenia sezonu ligowego Małecki złoży pisemne wypowiedzenie umowy, powołując się przy tym na prawo Webstera.