Korona potrzebowała zaledwie dwunastu minut do strzelenia Polonii trzech goli i ograniczania jej marzeń o mistrzostwie Polski. Zwycięstwo kielczan mogłoby być bardziej okazałe, gdyby nie dobrze dysponowany Przyrowski.
Do ciekawego meczu doszło na zakończenie 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W Kielcach spotkały się drużyny, które mając po 38. punktów, do pierwszej w tabeli Legii traciły po sześć punktów i do poniedziałkowej konfrontacji przystępowały z nadzieją zmniejszenia strat do lidera rozgrywek.
Więcej szans na zwycięstwo dawano gospodarzom, którzy niezwykle udanie rozpoczęli rundę wiosenną. Kielczanie w pięciu dotychczasowych meczach odnieśli cztery zwycięstwa i jeden remis, a jedynym zespołem, który zdołał „urwać” im punkty okazała się Lechia Gdańsk. Atutem Korony w poniedziałkowym meczu był również fakt, że grała przed własną publicznością. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego ostatnią, a zarazem jedyną w tym sezonie porażkę w spotkaniu u siebie odnieśli w październiku, przegrywając z Łódzkim Klubem Sportowym.
Korona w poniedziałek musiała sobie radzić bez kontuzjowanego Vlastimira Jovanovicia. W składzie miejscowych zabrakło także Daniela Gołębiewskiego, który przebywa w Kielcach na wypożyczeniu z Polonii, a występ uniemożliwił mu zapis w umowie.
Spotkanie lepiej rozpoczęli przyjezdni, którzy w pierwszych minutach stworzyli sobie kilka dogodnych okazji bramkowych, ale to miejscowi pierwsi wpakowali piłkę do siatki. W pole karne Polonii wpadł Lisowski, zagrał futbolówkę wzdłuż linii bramkowej, a Przyrowskiego pokonał Sobolewski. Arbiter spotkania bramki jednak nie uznał, ponieważ dopatrzył się zagrania ręką Jamroza.
Akcja ta sprawiła, że gospodarze uwierzyli w siebie, zaatakowali odważniej spychając gości do defensywy. Po kilku dobrych atakach kielczan inicjatywę znów przejęli warszawiacy. Po dośrodkowaniu Jeża z piłką minął się Małkowski, dopadł do niej Wszołek, ale po jego strzale futbolówkę z linii bramkowej wybił Golański, a dobitkę Sultesa wyłapał golkiper Korony. Po bogatej w okazje bramkowe pierwszej połowie było 0:0.
Drugą odsłonę spotkania znakomicie rozpoczęli chłopcy Ojrzyńskiego. Dwójkową akcję Golańskiego z Lisowskim wykończył ten pierwszy i kielczanie mogli się cieszyć się z prowadzenia. Kilka minut później znów popisał się Golański, który odebrał piłkę rywalowi, podał do Lecha ten odegrał Korzymowi, a były gracz warszawskiej Legii strzelił swojego czwartego gola w tym sezonie. Zanim poloniści zdążyli się otrząsnąć straci kolejną bramkę. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Sobolewski, zagranie przedłużył Kuzera, a piłkę głową do siatki wpakował Lenartowski.
Na domiar złego Polonia kończyła mecz w dziesiątkę, po tym jak w 80. minucie z boiska za faul na Łuczaku wyleciał Sadlok. W końcówce znakomitą szansę na strzelenie honorowego gola dla Polonii miał Cani, który po rajdzie przez prawie całe boisko minął Małkowskiego, ale w kluczowym momencie… nie trafił do pustej bramki. Akcja ta była najlepszym podsumowaniem gry drużyny z Konwiktorskiej w poniedziałkowym meczu.
Gospodarze zapewnią sobie utrzymanie? Piast Gliwice – Raków Częstochowa [LIVE]
Przed nami ostatnia niedziela z PKO BP Ekstraklasą. Wczesnym popołudniem Piast będzie walczyć o przypieczętowanie utrzymania, a Raków chce przybliżyć się do europejskich pucharów. Zapraszamy na relację LIVE!