W pierwszym niedzielnym spotkaniu Ekstraklasy Cracovia podejmowała GKS Bełchatów. Wszystko wskazywało na to, że obydwie drużyny podzielą się punktami. Jednak w ostatnich sekundach Cracovia zapewniła sobie zwycięstwo.
Piłkarze Pasów doskonale zdawali sobie sprawę z wagi i stawki tego spotkania. Dlatego od pierwszego gwizdka ruszyli do ataków. Już pierwszy z nich przyniósł miejscowym gola. Milos Kosanović dośrodkował z rzutu rożnego, a najwięcej przytomności w polu karnym rywali zachował Mateusz Żytko i pewnym strzałem pokonał Łukasza Sapelę.
Gospodarze nie zamierzali się jednak zadowalać jednobramkowym prowadzeniem i dążyli do strzelania kolejnego gola. W 8. minucie bardzo blisko był Jan Hosek, jednak fenomenalną interwencją popisał się bramkarz GKS-u. Kilkadziesiąt sekund później kapitan bełchatowian raz jeszcze musiał stanąć na wysokości zadania i dzięki jego dobrej obronie GKS nie przegrywał po kwadransie 0:3.
Cracovia przeważała i jeszcze przed przerwą stworzyła sobie kolejne sytuację podbramkowe. Blisko wpakowania piłki do bramki GKS-u był Andrzej Niedzielan, jednak za każdym razem ubiegali go defensorzy gości.
Przez jakiś czas druga połowa nie była zbyt ciekawym widowiskiem. Jednak w 61. minucie goście wyrównali. W pole karne na jedno z licznych dośrodkowań zdecydował się Kamil Kosowski. Piłkę do własnej bramki skierował Milos Kosanović.
Wydawało się, że w tym meczu padnie remis 1:1. Jednak już w doliczonym czasie gry sprzed pola karnego rzut wolny wykonywał Vladimir Boljević i pokonał perfekcyjnym strzałem Sapelę.
Jagiellonia Białystok jest liderem, Wisła Płock i Górnik Zabrze znajdują się na podium, a w strefie spadkowej Legia Warszawa, Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Zobacz, jak wygląda tabela Ekstraklasy po sobotnich spotkaniach.
SKRÓT MECZU: Jagiellonia Białystok 4:1 Motor Lublin
Do przerwy na tablicy wyników widniało 1:1, ale w drugiej połowie Jaga wrzuciła kolejne biegi i rozbiła Motor Lublin. Obejrzyj gole i najciekawsze akcje spotkania.
Legia Warszawa w dramatycznych okolicznościach uratowała punkt. Gdy wydawało się, że Arka dowiezie zwycięstwo do końca, w doliczonym czasie gry do siatki trafił Antonio Colak.