Drugie spotkanie pod wodzą Czesława Michniewicza wygrała Polonia Warszawa. Tym razem Czarne Koszule na własnym terenie ograły Cracovię, która jest coraz poważniej zagrożona spadkiem z Ekstraklasy.
Stawka tego spotkania dla obydwu drużyn była ogromna. Dla Polonii Warszawa celem minimum w tym sezonie jest zajęcie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. Prezes klubu oczywiście mierzy znacznie wyżej. Józefa Wojciechowskiego zadowoli jedynie mistrzostwo Polski. W Cracovii presja jest jeszcze większa. Pasy rozpaczliwie walczą o utrzymanie.
Spotkanie szybko dobrze ułożyło się dla gospodarzy. Na początku meczu Wojciech Kaczmarek faulował w polu karnym Wladimera Dwaliszwiliego. Sam poszkodowany postanowił wykonać „jedenastkę” i Czarne Koszule już w 4. minucie wyszły na prowadzenie.
Do końca pierwszej połowy Cracovia miała przewagę w posiadaniu piłki, ale nic z tego nie wynikało. Zresztą przez długi czas tak samo sytuacja wyglądała w drugiej części meczu. Pasy niby prowadziły grę, ale bez żadnej koncepcji w ofensywie. Gospodarze spokojnie czekali na swoją okazję. W 70. minucie Czarne Koszule wyszły z akcją. Tomasz Brzyski ze skrzydła podawał do Edgara Caniego, a ten z bliska dopełnił formalności.
Nadzieja dla gości nadeszła w 86. minucie, kiedy Koen van der Biezen został sfaulowany w polu karnym. Dorde Cotra został wyrzucony z boiska, a holenderski napastnik Cracovii zdobył bramkę z rzutu karnego. Na zdobycie kolejnej bramki zabrakło już krakowskiej drużynie czasu.
Trzy punkty dla Polonii sprawiają, że ten klub wskoczył na czwartą lokatę w tabeli. Cracovia pozostaje na ostatnim miejscu i do bezpiecznej lokaty traci cztery punkty.