ŁKS przegrał na własnym stadionie z kielecką Koroną 0:2 w ostatnim meczu 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Łodzianie zmarnowali szansę aby zrównać się punktami z Lechią, przez co utrzymanie w lidze znacznie się od nich oddaliło. Dla jednych i drugich było to niezwykle istotne spotkanie, lecz obydwu drużynom przyświecały inne cele. Korona dzięki zwycięstwu wciąż poważnie liczy się w walce o europejskie puchary, natomiast prawdopodobieństwo zachowania miejsca w najlepszej klasie rozgrywkowej przez Łodzian jest dużo mniejsza, o czym przed meczem przestrzegał Andrzej Pyrdoł. – Będzie to najważniejszy mecz Łódzkiego KS od bardzo dawna. Jeżeli zdobędziemy upragnione trzy punkty cały czas będziemy liczyć się w walce o utrzymanie. Porażka zdecydowanie tę szansę osłabi – mówił trener gospodarzy.
Sprawy szkoleniowcom zespołu z alei Unii nie ułatwiały urazy wielu zawodników. Wykluczeni z występu z powodu kontuzji byli Bogusław Wyparło, Marcin Mięciel, Szymon Salski, Marcin Adamski i Robert Szczot, a Artur Gieraga musiał pauzować za zbyt dużą ilość kartek. Z takich samych powodów w ekipie gości na boisku nie zobaczyliśmy Macieja Korzyma i Pavla Stano. Nie wystąpił również Jacek Kiełb, który cały czas ma problemy ze stopą.
W takim wypadku Leszek Ojrzyński w środku ataku postawił na, nominalnego skrzydłowego, Pawła Sobolewskiego i jak się okazało był to strzał w dziesiątkę, gdyż już w 8. minucie wyprowadził on swój zespół na prowadzenie. 32-letni zawodnik wykorzystał błąd Pavle Velimirovicia, który minął się z piłką i z ostrego kąta skierował futbolówkę do bramki. 10 minut później Korona prowadziła już 2:0. Tym razem Sobolewski zszedł na lewą stronę i doskonale dośrodkował na głowę Artura Lenartowskiego, który zdobył swojego drugiego gola w tym sezonie.
ŁKS zdołał zagrozić gościom dopiero w 27. minucie, gdy po dośrodkowaniu Macieja Iwańskiego strzelał Wojciech Łobodziński, jednak piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Gospodarze na dobre „przycisnęli” w końcówce pierwszej połowy, lecz doskonale w bramce spisywał się Krzysztof Pilarz, który nieoczekiwanie wskoczył w miejsce Zbigniewa Małkowskiego. Do przerwy Korona prowadziła 2:0.
W drugiej odsłonie Korona kontrolowała przebieg meczu, oddając nieco pole rywalom i szukając fauli w pobliżu ich pola karnego. W konsekwencji dwie żółte kartki uzbierał Antoni Łukasiewicz, osłabiając swój zespół w 82. minucie. ŁKS nie był już w stanie poważnie zagrozić bramce Pilarza, przez co „złocisto-krwiści” zasłużenie wywalczyli 3 punkty na gorącym łódzkim terenie.
Pogoń Szczecin dopina transfer. Milion euro na stole za napastnika FC Noah
Pogoń Szczecin jest o krok od sfinalizowania głośnego transferu. Do zespołu Portowców ma dołączyć Nardin Mulahusejnović, skuteczny napastnik FC Noah, który imponuje formą w Lidze Konferencji Europy.
Bruk-Bet domagał się karnego w meczu z Rakowem. Jest oficjalne stanowisko Kolegium Sędziów
Raków Częstochowa pokonał Bruk-Bet Termalikę 1:0 po trafieniu Iviego Lopeza, ale więcej niż o wyniku mówi się o kontrowersji w polu karnym gospodarzy. Kolegium Sędziów odniosło się do sytuacji, w której goście domagali się rzutu karnego za zagranie ręką.
Widzew Łódź chce piłkarza Legii Warszawa! To może być rekordowy transfer wewnętrzny!
Widzew Łódź w tym sezonie już dwukrotnie przebijał swój rekord transferowy. RTS chce pobić kolejny i dokonać największego transferu wewnętrznego w historii Ekstraklasy.