Na takie występ swoich pupili kibice Lecha Poznań czekali od kilku tygodni. „Kolejorz” rozgromił na własnym stadionie ŁKS Łódź 4:0 i powrócił do gry o najwyższe lokaty w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.
Spotkanie z ŁKS-em miało być meczem na przełamanie dla gospodarzy i dokładnie tak było. „Kolejorz” od początku ruszył do ataków i już w 13. minucie wyszedł na prowadzenie. Artiom Rudnev dograł do Sergeia Krivetsa, a ten pewnym strzałem pokonał Velimirovicia. Gospodarze po kilku kolejnych meczach bez zdobytej bramki, w końcu się odblokowali, ale jak się miało okazać nie zamierzali oni zadowolić się jednym trafieniem.
W 31. minucie swojej wielkiej chwili doczekał się Aleksandar Tonev. Napastnik Lecha otrzymał świetną piłkę z głębi pola, wpadł przed bramkę ŁKS-u z lewego skrzydła i będąc sam na sam z bramkarzem rywali wpakował futbolówkę do siatki. Było to jego pierwsze trafienie w Ekstraklasie. Goście nie zdołali się jeszcze otrząsnąć po utracie drugiego gola, a już przegrywali 0:3. Tym razem bramkę zdobył wracający do gry Rudnev. Łotysz ośmieszył Cezarego Stefańczyka i mocnym strzałem podwyższył rezultat spotkania.
Jeśli ktoś myślał, że to koniec popisów strzeleckich podopiecznych Jose Mari Bakero, ten srogo się pomylił. Jeszcze przed przerwą czwartego gola dla „Kolejorza” zdobył bowiem Mateusz Możdżeń. Fatalny błąd w tej sytuacji popełnił bramkarz ŁKS-u, który po wrzutce z rzutu rożnego tak niefortunnie wybijał piłkę, że ta spadła wprost pod nogi młodego pomocnika Lecha. Temu nie zostało nic innego jak wpakować ją do bramki.
W drugiej połowie tempo spotkania nie było już tak intensywne jak w pierwszej odsłonie. Gospodarzy tak wysokie prowadzenie w pełni zadowalało, natomiast goście nie mieli tego dnia zbyt wielu argumentów i nie potrafili w jakikolwiek sposób zagrozić bramce Lecha. Do końca spotkanie rezultat nie uległ już zmianie i gospodarze odnieśli efektowne zwycięstwo
Bruk-Bet walczył do końca. Pogoń pogrążył jej były gracz
Wydawało się, że piękny gol z rzutu wolnego Sama Greenwooda da Pogoni Szczecin cenne trzy punkty. Piłkarze Bruk-Betu Termalika Nieciecza dzięki ambitnej grze do końca, wywalczyli jednak remis.