Niespodzianka we Wrocławiu. Wisła Kraków pokonała na wyjeździe Śląsk 1:0 i pokazała, że skreślanie jej z wyścigu po mistrzostwo Polski było przedwczesne. Gola na wagę zwycięstwa Wisły strzelił Rafał Boguski.
Kazimierz Moskal zaskoczył dzisiaj chyba wszystkich swoją decyzją o posadzeniu na ławce rezerwowych Dudu Bitona. Jego miejsce w wyjściowej jedenastce „Białej Gwiazdy” zajął Cwetan Genkow. Mimo tej zmiany w ekipie Wisły, to nadal Śląsk Wrocław był faworytem. Pierwsze minuty należały jednak do gości z Krakowa. W 10. minucie przed szansą stanął Ivica Iliev, jednak jego uderzenie z ostrego kąta minęło bramkę Kelemena. Kilkadziesiąt sekund później z dystansu strzelał Tomas Jirsak, jednak tym razem na posterunku był bramkarz Śląska.
W 23. minucie gości na prowadzenie mógł wyprowadzić Genkow. Napastnik Wisły został wypuszczony na bardzo dobrą pozycję, jednak w ostatniej chwili interweniował Kelemen. Czy bramkarz Śląska nie interweniował jednak poza własnym polem karnym? Sytuacja ta wywołała sporo kontrowersji na trybunach.
Gospodarze atakowi sporadycznie, jednak jedna z ich akcji zaczepnych mogła zakończyć się zdobyciem gola. W 36. minucie Sebastian Mila dograł do Waldemara Soboty, ale ten drugi nie zdołał pokonać bramkarza Wisły. Kilka chwil później Cristian Omar Diaz w bardzo łatwy sposób minął Michała Czekaja, ale jego strzał rozczarował. Snajper Śląska mógł się spisać w tej sytuacji o wiele lepiej. W pierwszej połowie ostatecznie bramek nie oglądaliśmy i piłkarze zeszli do szatni przy stanie 0:0.
Drugą część spotkania zdecydowanie lepiej zaczęli goście. W 48. minucie Sobota sfaulował we własnym polu karnym Nuneza i sędzia nie wahał się zbyt długo ze wskazaniem na „wapno”. Do piłki podszedł Rafał Boguski i pewnym strzałem pokonał Kelemena. Wisła prowadziła we Wrocławiu 1:0.
Gospodarze rzucili się do odrabiania strat i w ciągu zaledwie kilku minut stworzyli sobie dwie bardzo dobre okazję. Najpierw fatalne spudłował Diaz, który z najbliższej odległości nie trafił do bramki Wisły, a kilka chwil później w słupek trafił Sobota. Świątynia Sergeia Pareiki pozostawała jednak niezdobyta. Trzeba jednak oddać Sobocie, że rozgrywał naprawdę świetne zawody. W 74. minucie to właśnie on raz jeszcze stanął przed szansą na doprowadzenie do remisu, ale w oddaniu celnego strzału przeszkodził mu Diaz.
Śląsk do końca starał się odwrócić losy tego starcia. Orest Lenczyk wpuścił na boisku Johana Voskampa, jednak nie Holender nie był w stanie pomóc gospodarzom w doprowadzeniu do remisu. Wisła umiejętnie i mądrze się broniła i ostatecznie dowiozła niezwykle korzystny rezultat do końca. W ostatnich sekundach meczów sędzia nie zapanował nad emocjami piłkarzy i przy linii bocznej o mało co nie doszło do sporej awantury.
Jagiellonia Białystok jest liderem, Wisła Płock i Górnik Zabrze znajdują się na podium, a w strefie spadkowej Legia Warszawa, Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Zobacz, jak wygląda tabela Ekstraklasy po sobotnich spotkaniach.
SKRÓT MECZU: Jagiellonia Białystok 4:1 Motor Lublin
Do przerwy na tablicy wyników widniało 1:1, ale w drugiej połowie Jaga wrzuciła kolejne biegi i rozbiła Motor Lublin. Obejrzyj gole i najciekawsze akcje spotkania.
Legia Warszawa w dramatycznych okolicznościach uratowała punkt. Gdy wydawało się, że Arka dowiezie zwycięstwo do końca, w doliczonym czasie gry do siatki trafił Antonio Colak.