W 26 kolejce Lotto Ekstraklasy Lechia wygrała z Zagłębiem w Sosnowcu 1:0.
fot. Łukasz Skwiot
Lechia wyruszyła do Sosnowca, żeby zapisać na swoim koncie trzecie ligowe zwycięstwo w tym roku. Lider tabeli nie zaliczy początku rundy wiosennej do udanych. Na pięć spotkań wygrał tylko dwa, zremisował tyle samo i poniósł niespodziewaną porażkę w Lubinie. Co do Zagłębia można było być pewnym tylko tego, że raczej nie pójdzie na podział punktów. Ostatni ligowy remis ostatnia drużyna w tabeli zanotowała pod koniec listopada w Gliwicach. 5 poprzednich spotkań to gra w kratkę: 2 zwycięstwa i trzy porażki.
Już w 8 minucie gospodarze przekonali się, że łatwo nie będzie. Do piłki ustawionej około 20 metrów przed bramką rywali, podszedł Daniel Łukasik. Pomocnik celnie przymierzył z rzutu wolnego i Lechia bardzo szybko mogła cieszyć się z objęcia prowadzenia. Zaraz po strzeleniu pierwszego gola goście się wycofali. Okazję kilka minut po straceniu gola mieli sosnowiczanie, a konkretnie Giorgos Mygas. Jego strzał był jednak niecelny.
Ci, którzy spodziewali się, że Zagłębie po stracie gola nie będzie miało pomysłu na odrobienie straty, musieli być zaskoczeni dalszym przebiegiem meczu. Gospodarze nie przestraszyli się Lechii, a w 22 minucie byli bardzo blisko wyrównania. Dośrodkowanie Mateusza Możdżenia trafiło do Piotra Polczaka, a ten ostemplował poprzeczkę bramki Dusana Kuciaka. Chwilę później znowu do sytuacji strzeleckiej doszedł Łukasik, ale jego pierwsze uderzenie zostało zablokowane, a drugie trafiło wprost do rąk Lukasa Hrosso.
W 33 minucie piłkę na lewej stronie boiska przejął Flavio Paixao, który zagrał do wychodzącego z boku Lukasa Haraslina. Dobrze zapowiadająca się akcja gości zakończyła się jednak wybiciem piłki na rzut rożny, z którego nic nie wynikło – celne uderzenie Tomasza Makowskiego zatrzymał Hrosso.
W 41 minucie znowu blisko strzelenia bramki byli zawodnicy Zagłębia. Po rzucie rożnym i małym zamieszaniu w polu karnym, z najbliższej odległości piłkę po koźle do siatki próbował skierować Szymon Pawłowski. Nie trafił on jednak w światło bramki z najbliższej odległości. Chwilę później, wybijającego piłkę Kuciaka zaatakował Możdżeń. Bramkarz Lechii piszczelem trafił w nogę piłkarza Zagłębia i ucierpiał na tyle, że konieczna była chwilowa przerwa w grze. W pierwszej połowie nie padło więcej bramek, a piłkarze Zagłębia mogli żałować, że schodzili z boiska z bez gola.
Tuż po wznowieniu gry goście byli bardzo blisko podwyższenia prowadzenia. Niestety dla Lechii, uderzenie Jakuba Araka po zagraniu z rzutu rożnego, zatrzymało się na poprzeczce.
Minuty mijały, a Lechia na coraz więcej pozwalała gospodarzom. W 55 i 58 minucie do dwóch dobrych okazji doszedł Pawłowski. Piłkarze Lechii mogli mówić o szczęściu, bowiem jego oba uderzenia minęły bramkę Kuciaka. Zagłębie miało znów pecha w 71 minucie. Z około 30 metrów na bramkę rywali uderzył Możdżeń. Jego strzał trafił w poprzeczkę, a gdyby zdecydował się na uderzenie 3-5 metrów wcześniej, niewykluczone, że futbolówka w ostatnim momencie wpadłaby do siatki piłkarzy z Pomorza.
Kilka minut później było już 2:2… w poprzeczkach. Bramka Hrosso zatrzęsła się po mocnym uderzeniu Paixao. Zaraz po nim kontrę próbowała wyprowadzić drużyna gospodarzy, ale niestety szansę na wyrównanie przekreśliło za mocne podanie Możdżenia do jednego z jego kolegów.
Wydawało się, że w 82 minucie jest już po meczu. Piłkę jeszcze w głębi pola otrzymał Jarosław Kubicki. Środkowy pomocnik Lechii pokonał kilkanaście metrów, a potem delikatnym podaniem zewnętrzną częścią stopy zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Artura Sobiecha. Napastnik gości nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki. Sędzia dostał jednak sygnał, że gol nie powinien zostać uznany ze względu na pozycję spaloną i taką też podjął decyzję.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się minimalnym zwycięstwem gości. W 90 minucie świetną okazję na podwyższenie wyniku zaprzepaścił Sobiech, który w sytuacji sam na sam strzelił wprost w bramkarza.
Media: Szymon Marciniak walczy o udział w mundialu
Najbardziej znany polski arbiter przebywa obecnie na zgrupowaniu europejskich sędziów w Pizie przed mistrzostwami świata. Wkrótce ma zapaść decyzja, którzy sędziowie z naszego kontynentu pojadą na turniej rozgrywany za oceanem.
Feio już czaruje w nowym klubie. „To coś wyjątkowego”
Goncalo Feio przejął stery w portugalskiej Tondeli. Już pierwszego dnia Portugalczyk znany ze swojego porywczego charakteru nawijał makaron na uszy. Czy wytrzyma dłużej niż w zespole Radomiaka?
Mundial coraz bliżej, a w USA burza. Mauricio Pochettino w ogniu krytyki
Forma reprezentacji Stanów Zjednoczonych nie wygląda najlepiej. Mauricio Pochettino jest krytykowany za brak poprawy gry drużyny i nieumiejętność wykorzystania mocnego pokolenia zawodników.