Rundę jesienną na pozycji lidera zakończyła Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Na 2. miejscu z 5-punktową stratą uplasowała się Arka Gdynia. Lista chętnych do awansu do Ekstraklasy jest jednak długa, a szczególnie interesująco zapowiada się walka o grę w barażach. Świadczy o tym fakt, że 6. i 11. drużynę dzieli tylko 7 punktów. Kilka zespołów spróbuje też zaatakować czołową dwójkę. Nadzieję grupy pościgowej może budzić odejście z Arki Gdynia najlepszego strzelca ligi Karola Czubaka, który przeniósł się do belgijskiego KV Kortrijk.
Zacięta walka o awans
Trzecią pozycję w tabeli ze stratą 2 punktów do Arki zajmuje Miedź Legnica. Trener Ireneusz Mamrot mówi nam o zimowych zmianach w zespole oraz jakości przeprowadzonych wzmocnień.
– Wiadomo, że ciężko było odrzucić ofertę za Wiktora Bogacza, była dobra zarówno dla klubu, jak i dla piłkarza. Żaden klub pierwszoligowy takiej oferty by nie odrzucił. Trochę straciliśmy, ale Wiktor też nie grał pół rundy z powodu kontuzji. Natomiast też w celu uzupełnienia braków pozyskaliśmy młodzieżowców, Kacpra Nowakowskiegoi Tomka Walczaka, więc de facto będziemy mieli jednego młodzieżowca więcej – mówi Mamrot.
Z Miedzi odszedł także Marcel Mansfeld. Ten wypożyczony do Odry Opole napastnik, autor 5 bramek, był wspólnie z Benediktem Miociem najlepszym strzelcem zespołu w rundzie jesiennej. Mamrot dość konkretnie wyjaśnił przyczyny tego ruchu.
– Przede wszystkim sam piłkarz naciskał na ten ruch, bo chciał więcej minut, a my też potrzebowaliśmy zawodnika o innej charakterystyce. Marcel jest typową dziewiątką, która dobrze czuje się w polu karnym, a my szukaliśmy zawodnika, który również będzie potrafił zejść w boczny sektor i atakować wolną przestrzeń. Miedź nie bazuje w takim stopniu na dośrodkowaniach. Nie chcieliśmy, żeby odchodził, ale nie mogłem mu dać gwarancji, że będzie grał w podstawowym składzie, Marcel ma dostać więcej minut w Odrze. W Miedzi miał statystyki dobre, kiedy wchodził z ławki, a gdy grał od początku, nie zawsze funkcjonował tak dobrze jak po wejściu na boisko w trakcie gry. Marcel chce grać od początku. trzeba też zrozumieć zawodnika – wyjaśnia trener Miedzi.
Zdaniem Mamrota atutami jego zespołu w rundzie wiosennej będą zgranie i stabilność. Ale trener dostrzega też pewne aspekty, które jesienią nie funkcjonowały tak dobrze, jakby sobie życzył i skupiał się na nich w trakcie okresu przygotowawczego.
– Mimo że mamy trzecią defensywę, to bramek i tak za dużo straciliśmy. Mankamentem było to, że we własnym polu karnym notowaliśmy straty, po których traciliśmy bramki. Na to mocno zwracaliśmy uwagę. Więcej bramek strzeliliśmy po ataku pozycyjnym, więc przejściu z obrony do ataku też poświęciliśmy większą uwagę – twierdzi.
Ekstraklasowe ambicje ma również zajmująca 5. lokatę Wisła Płock. Zasiliło ją już kilku zawodników w tym Nemanja Mijusković z Miedzi. Trener Mariusz Misiura zapowiada jednak, że to jeszcze nie koniec.
– Wisła Płock nie zakończyła jeszcze aktywności na rynku transferowym. Na podsumowanie przyjdzie czas za kilka dni, ale z dotychczasowych wzmocnień drużyny jestem bardzo zadowolony. Co ważne, zawodnicy, którzy doszli do nas w trakcie lub tuż przed rozpoczęciem sezonu przepracowali cały okres przygotowawczy – mówi.
Główne atuty zespołu to według samego szkoleniowca jakość piłkarzy i ofensywny styl gry. – Jedenaście drużyn liczy się w walce o awans. Zapowiada się ekscytująca rywalizacja– dodaje Misiura.
Poza Wisłą i Miedzią na czołową dwójkę nacisk będą chciały wywrzeć również Ruch Chorzów, Górnik Łęczna, Wisła Kraków, Polonia Warszawa, ŁKS Łódź i Stal Rzeszów.
Drużyna środka
Na osobny akapit zasługuje natomiast sytuacja innej drużyny z Mazowsza. Znicz Pruszków zajmuje 11. pozycję. Znajdujący się 5 punktów za nim GKS Tychy oraz reszta stawki będą w nadchodzącej rundzie walczyć o utrzymanie. Przewaga pruszkowian nad strefą spadkową wynosi 9 punktów, zaś do baraży tracą 7 oczek.
– Nic się zimą nie zmieniło, głównym celem sportowym jest utrzymanie zespołu w pierwszej lidze – mówi Grzegorz Szoka. Szkoleniowiec Znicza unika pompowania balonika, niemniej to, czy Znicz będzie w stanie zagrozić drużynom z górnej połowy tabeli, może rozstrzygnąć się w pierwszych 4 spotkaniach, w których zmierzy się z Wisłą Kraków, Arką Gdynia, Górnikiem Łęczna i Miedzią.
– Te mecze przyniosą rozstrzygnięcie tylko w kontekście pozycji Znicza po czterech rozegranych meczach na wiosnę… Zeszłą rundę dobrze zaczęliśmy, punktując z wyżej notowanymi rywalami, a w późniejszym okresie traciliśmy punkty z tymi, którzy znajdowali się niżej w tabeli od nas.
Szoka mówi również o zimowej strategii transferowej: – Biorąc pod uwagę możliwości finansowe klubu oraz to, że latem z konieczności dokonaliśmy wielu transferów przychodzących, zimą założeniem było nie szukanie zawodników do uzupełnienia kadry, a takich, którzy są w stanie od razu rywalizować o grę w pierwszym składzie. W przerwie zimowej poza młodymi zawodnikami, którzy odeszli, aby ograć się w piłce seniorskiej, z kadry ubyło czterech zawodników na pozycjach bramkarz, środkowy obrońca, środkowy pomocnik i wahadłowy. Na ich miejsca poza bramkarzem, którego nadal szukamy, pozyskaliśmy Łukasza Górę, Michała Boreckiego i Patryka Romanowskiego – mówi szkoleniowiec Znicza.
A nad czym zespół pracował w trakcie okresu przygotowawczego? – Jednym z aspektów, który chcieliśmy poprawić, była skuteczność w wykończeniu akcji ofensywnych. Pracowaliśmy również nad lepszą kontrolą meczu przez regulowanie tempa gry w momencie posiadania piłki – mówi Szoka.
Problem beniaminków
Tabelę po 19. kolejce zamykają beniaminki Stal Stalowa Wola i Pogoń Siedlce. Ich największym problemem jesienią była skuteczność. Przekonany o tym jest trener Stali Ireneusz Pietrzykowski.
– Szukamy większej jakości. Wiele spotkań, nawet z teoretycznie lepszymi zespołami, toczyliśmy jak równy z równym i takie rzeczy jak brak skuteczności pod bramką rywali i proste błędy pod własną decydowały o wyniku. Sytuacja jest trudna, mamy 6 punktów do kreski, ale zimą zrobiliśmy na tyle dużo, by liczyć na szczęśliwy dla nas finał rozgrywek – twierdzi Pietrzykowski.
Na problem skuteczności zwraca również uwagę trener Pogoni, Adam Nocoń. – Sytuacja jest bardzo trudna, ale powalczymy o ligowy byt, mimo że jesteśmy skazywani przez większość na spadek. Jesienią Pogoń przegrywała mecze seryjnie, ale oprócz spotkań z Miedzią czy Wisłą Kraków, różnica w umiejętnościach zawodników nie była za bardzo widoczna – mówi.
Pogoń do strefy dającej utrzymanie traci aż 8 punktów. W celu zwiększenia szans zespołu na utrzymanie trener zdecydował się na zmianę ustawienia, choć twierdzi, że ostateczny wariant nie jest pewny. – Ćwiczyliśmy grę w systemie 1-4-2-3-1 w okresie zimowym, ale jednocześnie nie wykluczam, że wrócimy do starego ustawienia – twierdzi. – Co do ruchów transferowych – musiały nastąpić, bo też paru zawodników odeszło. Niemniej, nie jesteśmy krezusami jako Pogoń Siedlce, na ten moment to musi wystarczyć.
Kolejnych zmian kadrowych nie należy jednak wykluczać, nawet już po pierwszej wiosennej kolejce. A jak sprawę sytuacji klubu widzi prezes Łukasz Jarkowski?
– Kluczowe pozycje zostały zapełnione, tak jak planowaliśmy. Sztab pod wodzą trenera Noconia w pierwszej kolejności oczekiwał doświadczonego obrońcy, lidera defensywy i bramkarza doświadczonego na tym poziomie. Ściągnęliśmy również dwóch młodzieżowców ogranych na poziomie 1 Ligi i Ekstraklasy, Nikodema Zielonkę i Marcela Bykowskiego – ocenia.
Czy przepis o młodzieżowcu jest potrzebny?
Niedawno PZPN postanowił znieść kary za brak gry w nowym sezonie młodzieżowcami. W Betclic 1. Lidze przepis jednak pozostanie.
– Jestem zwolennikiem, żeby przepis nadal funkcjonował. Młodzież gdzieś musi się ogrywać, miejsce dla najzdolniejszej jest właśnie w 1 Lidze, 2 Lidze – mówi Jarkowski. – Natomiast centrala musi zauważać regiony, gdzie poziom piłki nie stoi na bardzo wysokim poziomie. Jako Pogoń Siedlce zauważamy, jaka jest różnica w podejściu do naszych problemów, kiedy jesteśmy klubem pierwszoligowym, a kiedy byliśmy drugoligowym. To pokazuje, że poziom Ekstraklasy czy 1 Ligi jest bardziej dostrzegany, tymczasem w 2 Lidze i niższych jest konkretna praca do wykonania, większą uwagę należy skierować również w ich stronę. Piłka nożna to bezwzględnie finanse i w tym kierunku związek powinien działać. Kluby Ekstraklasy mają duże zaplecze finansowe w postaci pieniędzy z praw telewizyjnych, sponsorskich i transferowych, poziomy niższe są często niedowartościowane.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Tom
15 lutego, 2025 10:38
Znów wszystko tylko rozbija się o kasę
Zero refleksji że należy lepiej szkolić od pierwszych kroków
Za więcej kasy będą lepiej grali?
Więcej kasy to kupimy jakiegoś zawodnika z Bałkanów lub Afryki
Może trzeba lepiej i więcej trenować?
Może mniej płacić za przeciętność
Wtedy będą mieli motywację ciężej pracować by wejść na szczyt
I trzeba dawać szansę młodym jak będą dobrze wyszkoleni
Piłkarz Śląska odpowiada dziennikarzom! „Oczekuję zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji”
Zesłany do rezerw Miłosz Kozak nie pozostał bierny na pojawiające się doniesienia medialne. 28-latek stanowczo zaprzecza, że nie rozmawia z klubem w sprawie rozwiązania kontraktu.
Ważny gracz Wisły określił się ws. przyszłości. „Chce być tego częścią”
W zimowym oknie transferowym, pomocnik Wisły Kraków, Kacper Duda cieszył się dużym zainteresowaniem zagranicznych klubów. Reprezentant Polski U-21 ma jednak zupełnie inne plany na przyszłość.
Czy GKS przełamie się z „ulubionym” rywalem? [LIVE]
Sytuacja GKS Tychy w tabeli Betclic 1 ligi jest coraz trudniejsza. Czy piłkarze Łukasza Piszczka przełamią się z Odrą Opole, z którą nie przegrali od dwóch lat?
Znów wszystko tylko rozbija się o kasę
Zero refleksji że należy lepiej szkolić od pierwszych kroków
Za więcej kasy będą lepiej grali?
Więcej kasy to kupimy jakiegoś zawodnika z Bałkanów lub Afryki
Może trzeba lepiej i więcej trenować?
Może mniej płacić za przeciętność
Wtedy będą mieli motywację ciężej pracować by wejść na szczyt
I trzeba dawać szansę młodym jak będą dobrze wyszkoleni