Cracovia zremisowała 1:1 ze Śląskiem Wrocław w ostatnim niedzielnym meczu 23. kolejki PKO Ekstraklasy.
Obie drużyny miały sobie coś do udowodnienia. Cracovia chciała odkuć się po zeszłotygodniowej porażce z broniącym się przed spadkiem Piastem, zaś Śląsk pragnął zrehabilitować się za kompromitujące odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Polski z drugoligowym KKS Kalisz.
Mecz lepiej rozpoczął się dla gości z Wrocławia. Podopieczni Ivana Djurdjevicia wyszli na prowadzenie już w 9. minucie. John Yeboah przedarł się w pole karne, gdzie stracił piłkę na rzecz Virgila Ghity, który fatalnie pomylił się i zagrał piłkę wprost pod nogi nabiegającego Łukasza Bejgera, a ten z ostrego kąta wpakował ją do siatki.
Gospodarze odpowiedzieli tuż po przerwie. W 54. minucie Otar Kakabadze oddał strzał z pola karnego, piłka prześliznęła się po nodze Martina Konczkowskiego, przeleciała nad interweniującym Rafałem Leszczyński i już zmierzała do siatki, gdy z najbliższej odległości dobił ją Mateusz Bochnak.
W końcówce i jedni, i drudzy stworzyli sobie dogodne okazje do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Tak się jednak nie stało. Zabrakło skuteczności. Śląsk uratował słupek, a Karol Niemczycki wygrał pojedynek sam na sam z Denisem Jastrzembskim.
Zarówno Radomiak Radom, jak i Lechia Gdańsk, nie są jeszcze pewne utrzymania w PKO BP Ekstraklasie. Zwycięzca spotkania w Radomiu może się jednak do niego przybliżyć.
Widzew reaguje ws. kartki dla Alvareza. Będzie anulowana?
Przed Widzewem Łódź kluczowe mecze w kontekście walki o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Istnieje ryzyko, że na finiszu sezonu, łodzianom nie będzie mógł pomóc Fran Alvarez.