W drugim piątkowym meczu T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zremisowała na własnym boisku z Górnikiem Zabrze 1:1. Bramkę dla gospodarzy strzelił Makuszewski, dla Górnika z kolei trafił Milik.
Oba zespoły wygrały swoje inauguracyjne spotkania ligowe i dlatego
piątkowy mecz miał szczególne znacznie. Lepszy z tego starcia miał
szansę, by przynajmniej na kilkanaście godzin zasiąść w fotelu lidera
T-Mobile Ekstraklasy. Wątpliwe żeby presja tego wydarzenia spętała nogi
piłkarzom, ale wielkiego spotkania w Białymstoku nie obejrzeliśmy.
Bardzo aktywny w tym meczu był młody napastnik Górnika Arkadiusz Milik,
który tylko w pierwszej połowie miał trzy dobre okazje do zdobycia gola
i jedną z nich wykorzystał. Co ciekawe, nie było to trafienie z gry,
ale ze stałego fragmentu. Milik podszedł do rzutu wolnego, przymierzył i
świetnym strzałem pokonał Łukasza Skowrona.
Więcej bramek w pierwszej części spotkania nie zobaczyliśmy, ale
doczekaliśmy się emocji całkiem innego typu. Sędzia Marcin Borski w 41.
minucie wyrzucił z boiska Krzysztofa Mączyńskiego za faul na Tomaszu Bandrowskim.
Jagiellonia ruszyła po przerwie do odrabiania strat i dopięła swego. W 61. minucie Rafał Grzyb podjął próbę uderzenia na bramkę Górnika, piłkę przeciął jeszcze Maciej Makuszewski i wpadła ona do siatki obok bezradnego Łukasza Skorupskiego.
Im bliżej końca meczu, tym bardziej uwidaczniała się przewaga gospodarzy, którzy grali z jednym piłkarzem więcej na boisku. Do czasu jednak. W 84. minucie swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Rafał Grzyb. Co ciekawe, piłkarz Jagi otrzymał dwa „żółtka” w przeciągu zaledwie kilku minut.
Rezultat nie uległ już zmianie i oba zespoły podzieliły się punktami.
Papszun przed spotkaniem z Rakowem. „Te mecze zawsze będą dla mnie emocjonalne”
W niedzielę o 17.30 Legia Warszawa podejmie Raków Częstochowa. Marek Papszun nie ukrywał na przedmeczowej konferencji prasowej, że to spotkanie będzie dla niego szczególne.
Korona Kielce przegrała trzeci mecz z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. W sobotnie wczesne popołudnie podopieczni Roberta Kolendowicza ulegli u siebie Radomiakowi. Obejrzyj bramki i najciekawsze akcje spotkania.