Świadkami znakomitych meczów i wielkich emocji byli kibice, którzy w sobotnie popołudnie wybrali się na angielskie stadiony. Southampton pokonało Tottenham 2:1, Newcastle zaliczyło znakomitą pogoń za Evertonem wychodząc ze stanu 0:2 na 3:2, natomiast Leicester City odniosło pierwsze zwycięstwo pod wodzą nowego menedżera.
„Święci” odnieśli ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie (fot. Reuters)
Podczas sobotniego popołudnia mieliśmy zobaczyć na boiskach aż trzech polskich piłkarzy i jak się okazało, wszystkie prognozy się sprawdziły, a nasi reprezentanci znaleźli się w pierwszym składach swoich drużyn. Łukasz Fabiański stanął w bramce West Hamu United, Artur Boruc po raz kolejny zyskał sobie zaufanie menedżera Bournemouth, natomiast Jan Bednarek wyszedł w pierwszym składzie Southampton.
Najtrudniejsze zadanie czekało Bednarka, który musiał się przygotować na walkę z tak znakomitymi rywalami jak Dele Alli czy Harry Kane. Na St. Mary’s Stadium przybył bowiem Tottenham Hotspur, który kilka dni wcześniej wygrał w Dortmundzie z BVB i zdołał awansować do ćwierćfinału Champions League.
Więcej szans na zainkasowanie trzech punktów dawano właśnie gościom z Londynu i jak się okazało, nie bez kozery. Podopieczni Mauricio Pochettino, ewidentnie opromienieni sukcesem na arenie międzynarodowej, byli zespołem lepszym i przewyższali rywala kulturą gry, dojrzałością i umiejętnością kreowania akcji ofensywny. Blok defensywny „Świętych” wytrzymał 26 minut, ale w końcu został skruszony. Wtedy właśnie w polu karnym gospodarzy znalazł się Kane, który wykorzystał świetne dogranie Alliego i z bliska skierował piłkę do siatki.
Gospodarze próbowali odrobić straty, ale Tottenham bardzo dobrze grał w tyłach i nie pozwalał przeciwnikowi na rozwinięcie skrzydeł. Tak było do 76. minuty.
To właśnie wtedy „Święci” przeprowadzili atak skrzydłem, Stuart Armstrong posłał piłkę wzdłuż bramki, a na końcu dopadł do niej Yann Valery, który posłał ją w okienko. Nie popisali się w tej sytuacji Danny Rose, a także Jan Vertonghen. Każdy z nich mógł przeciąć podanie, ale ich reakcja był zbyt anemiczne.
Miejscowi poszli za ciosem i kilka minut później to oni byli już na czele. Tym razem w roli głównej wystąpił James Ward-Prowse, który znakomicie przymierzył z rzutu wolnego i zmusił Hugo Llorisa do kapitulacji. Cóż to było za uderzenie!
200 – Harry Kane has now scored 200 career goals for club and country combined. Superstar. pic.twitter.com/sPagm00Q8Q
Piłkarze Southampton nie wypuścili już tego prowadzenia z rąk i po końcowym gwizdku to właśnie oni mogli się cieszyć z trzech punktów, które bardzo mocno ich przybliżyły do utrzymania się w elicie.
***
Co działo się na innych stadionach w równolegle rozegranych spotkaniach? Sentymentalny powrót na walijską ziemię zaliczył wspomniany Łukasz Fabiański. Jego West Ham United zawiódł jednak na całej linii, przegrywając na boisku jednego z głównych faworytów do spadku – Cardiff City (0:2).
Więcej powodów do zadowolenia miał z kolei Artur Boruc. Bournemouth pokonał bowiem w delegacji Huddersfield (2:0), a on sam zdołał zachować czyste konto.
Wielki powrót zaliczyli piłkarze Rafaela Beniteza. Newcastle United przegrywało już z Evertonem różnicą dwóch goli, by po zmianie stron nie tylko doprowadzić do remisu, ale również strzelić gola na wagę zwycięstwa (3:2) i niemal pewne utrzymania w Premier League.
Trzy punkty na swoim koncie zapisali również podopieczni Brendana Rodgersa, którzy pokonali na swoim boisku Fulham (3:1), już praktycznie pieczętując los londyńczyków w ligowej tabeli. Było to pierwszy zwycięstwo „Lisów” po tym jak stery zespołu przejął nowy menedżer.