Drużyna Allardyce’a zatrzymała Manchester United
Drugi z czterech zaplanowanych na niedzielę meczów ligi angielskiej zakończył się niespodzianką. Manchester United potknął się na The Hawthors, jedynie remisują z broniącym się przed spadkiem West Bromwich Albion (1:1).
David De Gea uratował swój zespół przed porażką (fot. Reuters)
Murowanymi faworytami do zgarnięcia trzech punktów byli oczywiście goście z Manchesteru i kto wie, czy nie poczuli się oni zbyt pewnie, ponieważ zanim mecz się na dobre rozpoczął, Czerwone Diabły już musiały gonić przeciwnika.
W drugiej minucie świetnie w polu karnym Manchesteru znalazł się Mbaye Diagne, który wyskoczył do dośrodkowania i głową skierował piłkę do siatki. Powtórki pokazały, że piłkarz West Bromwich mógł faulował przy próbie strzału rywala, jednak sędzia przewinienia się nie dopatrzył i gola uznał.
Wydawało się, że goście rzucą się na gospodarzy, jednak ci nie zamierzali tanio sprzedawać swojej skóry i dzielnie stawiali czoła wyżej notowanemu rywalowi.
Piłkarze Ole Gunnara Solskjera dominowali i szukali swoich szans, aż w końcu dopięli celu. Kilka chwil przed zakończeniem pierwszej połowy piłkę ze skrzydła dośrodkował Luke Shaw, a w polu karnym West Bromu idealnie znalazł się Bruno Fernandes, który uderzył z woleja i doprowadził do wyrównania.
Manchester United naciskał i chciał jak najszybciej strzelić drugiego gola, ale nie było to łatwe. The Baggies momentami desperacko się bronili i utrzymywali korzystny rezultat.
Do sporej kontrowersji doszło w 63. minucie, kiedy to Semi Ajayi sfaulował przed własną bramką rywala. Sędzia uznał, że przewinienia tam finalnie nie było, ale jak pokazały powtórki, analiza i tak była niepotrzebna, ponieważ Harry Maguire znajdował się w momencie podania na spalonym.
Solskjer próbował roszad w swoim zespole, jednak Manchester United miał tego dnia zbyt mało argumentów i nie potrafił zdobyć drugiego gola. Bliski szczęścia był z kolei Diagne, który minął Maguire’a i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. De Gea zdołał jednak obronić, a jakby tego było mało, drugą interwencją zdjął piłkę z głowy zawodnika West Bromu, ratując Manchester przed utratą bramki.
Wynik finalnie zmianie już nie uległ i po końcowym gwizdku to gospodarze mogli się cieszyć z wywalczenia cennego punktu. Dla gości taki wynik to z pewnością spore rozczarowanie.
gar, PiłkaNożna.pl