Frank Lampard zamierza po zakończeniu obecnego sezonu sprowadzić na Stamford Bridge nowego bramkarza. Jak informują włoskie media, faworytem menedżera Chelsea jest Gianluigi Donnarumma z Milanu.
Donnarumma na celowniku Chelsea (fot. Reuters)
Wspomniany Lampard nie był podczas bieżącej kampanii zadowolony z usług Kepy Arrizabalagi. Hiszpański golkiper, na którego Chelsea wydała aż 80 milionów euro, nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i jeszcze przed przymusową przerwą w rozgrywkach trafił na ławkę rezerwowych.
Miejsce zawodzącego Arrizabalagi zajął doświadczony Willy Caballero, ale wiadomo, że nie jest to opcja długoterminowa, a taki klub jak Chelsea po prostu musi mieć klasowego bramkarza. Dlatego też – jak donosi „Tuttosport” – londyńczycy zamierzają pozbyć się swojej byłej już „jedynki” i sprowadzić w jej miejsce kogoś nowego.
Wybór padł na wspomnianego Donnarummę, który od lat strzeże bramki Milanu i wszystko wskazuje na to, że gdyby został na San Siro, to na jakiekolwiek sukcesy, czy chociażby grę w Lidze Mistrzów musiałby jeszcze długo poczekać.
Nic więc dziwnego, że sam zawodnik ma się z optymizmem zapatrywać na ewentualną zmianę otoczenia. Jeśli zaś chodzi o Milan, to najbliższe okienko transferowe może być już ostatnią okazją do zarobienia na 21-latku porządnych pieniędzy. Ten ma bowiem umowę ważną do końca czerwca 2021 roku i jeśli jej nie przedłuży, to za rok będzie mógł odejść za darmo.
Oprócz Chelsea, chrapkę na skorzystanie z usług reprezentanta Włoch ma mieć również Paris Saint-Germain. Wartość bramkarza szacuje się aktualnie na około 50 milionów euro (za transfermarkt.de).
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.