Dlaczego nie było karnego dla Widzewa? Sędzia tłumaczy
We wczorajszym meczu Widzewa Łódź z Wisłą Płock duże emocje wywołała sytuacja z odwołanym rzutem karnym dla łodzian. Arbiter zabrał głos w sprawie tej sytuacji.
Sytuacja miała miejsce w 77. minucie. Mariusz Fornalczyk upadł w polu karnym po pojedynku z Marcusem Haglindem-Sangre. Na początku sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny. Został jednak wezwany do monitora VAR i po obejrzeniu powtórek zmienił swoją decyzję. Wywołało to kontrowersje. Komentarz arbitra uzyskał Paweł Paczul z portalu Weszło.
Sędzia przyznał, że patrząc z boiska myślał, że Fornalczyk upadł przez obrońcę płockiej Wisły. Decydujące przy powtórkach było to, że to zawodnik Widzewa wstawił nogę w tor biegu Szweda.
Gdyby ten ruch “Fornala” był połączony z piłką, która byłaby po prawej stronie, wtedy dla mnie to byłby cały czas karny, bo jednak obrońca przegrał walkę o pozycję i musi uważać na to, jak napastnik zarządza piłką.
Natomiast “Fornal” miał piłkę przed sobą, powiedzmy bliżej lewej nogi i wstawił prawą nogę w prawo, jakby nie w połączeniu z piłką, bo tej piłki tam nie było. Można więc powiedzieć, że za ten kontakt między zawodnikami odpowiadał nie obrońca, a “Fornal”. On doprowadził do tego kontaktu, wykonując ruch niezwiązany z piłką. I finalnie można powiedzieć, że jest to jakimś podstawieniem nogi przez tego napastnika, a jeżeli nie, to co najwyżej kolizją. Tak to zinterpretowaliśmy. Jestem pewien, że to jest prawidłowa decyzja, natomiast jedyna moja wątpliwość była taka, czy faktycznie ruch nogi Fornala jest osłanianiem piłki, czy jest po prostu wstawieniem nogi w tor poruszania się obrońcy – powiedział Kwiatkowski.
Sędzia zwrócił również uwagę na to, że to co zrobił Fornalczyk jest widoczne zagranicą i sędziowie z tym walczą.
– Sytuacja jest skomplikowana, natomiast powiedzmy, że od 2022 roku, czyli od mistrzostw świata, ten koncept takiego ruchu napastnika, jest za granicą dosyć mocno popularyzowany, jest wręcz trendem. I z tym się zaczyna walczyć, no bo to jest po prostu bardzo mądre zachowanie napastnika, doprowadzające do kolizji, ale to napastnik odpowiada za ten kontakt, a ciężko za to winić obrońcę. Obrońca biegł swoim torem, nie zrobił żadnego dodatkowego ruchu, nie wbiegł w plecy, tylko wbiegł w tą nogę, która pojawiła się w ostatniej chwili przed nim. Kluczem jest piłka. Gdyby tam była piłka, to byłby karny, ale tej piłki tam nie było – zauważył arbiter.
Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Wisła utrzymała pozycję lidera, Widzew wszedł zaś na 4. lokatę. W przyszłym tygodniu przed tymi drużynami kolejne trudne spotkania, gdyż Widzew zagra z Cracovią, a płocka Wisła z Legią Warszawa. (AC)