Od długiego czasu niemieckie media spekulowały na temat ewentualnej przeprowadzki Mame Dioufa z Hannoveru 96 do innego, mocniejszego klubu. Zawodnik mający za sobą epizod w Manchesterze United przez następne pół roku jednak nie ruszy się z HDI Arena.
Pytania stawiane przez media dotyczące przyszłości napastnika wzmocniły się po tym, jak Mirko Slomkę zastąpił niedawno na stanowisku trenera Tayfun Korkut oraz gry działacze H96 dopięli transfer Artjoma Rudnevsa z Hamburgera SV. Oznacza to, że Korkut dysponuje aktualnie w kadrze aż siedmioma napastnikami z dużymi ambicjami, ani myślącymi o przesiadywaniu na ławce rezerwowych. W zespole są przecież Diouf, Rudnevs, Artur Sobiech, Didier Ya Konan, Jan Schlaudraff, a nie możmy przecież zapominać o młodym Kasumoviciu czy Kadahu.
Spekulacje uciął Jim Solbakken, menedżer Dioufa, który w jednym z wywiadów kategorycznie wykluczył możliwość przeprowadzki swojego klienta do nowego klubu jeszcze tej zimy. – Diouf definitywnie zostaje w 96 – mówi. – Są cztery kluby, w których Mame chętnie by zagrał. Żaden z nich nie chce jednak zapłacić takich pieniędzy, jakich żąda Hannover 96 – dodaje. Działacze ustalili, że za napastnika chcą dostać pięć milionów euro.
Kicker podaje, że zawodnikiem interesują się Cardiff, Stoke i West Ham United z Wysp oraz Trabzonspor z Turcji. Nad Bosfor jednak zawodnika nie ciągnie.
Umowa piłkarza z Hannoveru kończy się w czerwcu 2014 roku. Nic więc dziwnego, że żaden z wymienionych klubów nie chce wydawać aż tyle pieniędzy na gracza, który już za kilka miesięcy będzie do wzięcia za darmo (oczywiście nie licząc pieniędzy za podpis).