Aleksander K. i Łukasz S. – tak od kilku dni na swoich dwóch kolegów z szatni mogą wołać pozostali piłkarze Górnika Zabrze. Do śmiechu nie jest jednak trenerowi Adamowi Nawałce, który odsunął piłkarzy od pierwszej drużyny.
Oprócz tego zawodnicy nie uniknęli wysokich kar finansowych.
– Jestem zszokowany, że do czegoś takiego w ogóle doszło – przyznaje Adam Nawałka. – Nigdy wcześniej nie było z nimi problemów. W meczach wyróżniali się zaangażowaniem. Dlatego zaskoczenie jest tym większe – dodaje szkoleniowiec.
– Jedno piwo jeszcze nikomu nie zaszkodziło. W zachodnich klubach zawodnicy po meczu spożywają je oficjalnie jeszcze w szatni i nikt nie robi z tego problemu. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że o tej porze i w takiej sytuacji piłkarze nie mieli prawa się znaleźć – tłumaczy Nawałka. Zawodnicy dali trenerowi podstawy do zdecydowanego działania, a ten ani przez chwilę się nie zawahał.
Teraz pytanie brzmi, jak długo od drużyny odsunięty będzie S. (Kwiek nie zagra tylko w meczu z ŁKS), bo Górnik odsuwając go na dłużej, oddaje celny strzał we własną stopę. Piłkarzem zainteresowane są bowiem zachodnie kluby, a jeśli sytuacja szybko nie zostanie ukrócona, nikt nie będzie chciał wyłożyć pieniędzy za awanturnika. Wychowawcze podejście Nawałki może się więc nie zgrać z ekonomicznym spojrzeniem kierownictwa.