Czy polska kolonia w Szkocji niedługo się powiększy? Taki właśnie scenariusz kreśli „Glasgow Evening Times”, który donosi, że Celtic jest poważnie zainteresowany sprowadzeniem w lecie Pawła Dawidowicza.
Paweł Dawidowicz na liście życzeń mistrza Szkocji (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)
Wspomniane źródło uważa, że mistrzowie Szkocji zamierzają wzmocnić swoją kadrę przed startem kolejnego sezonu, a jednym z ich priorytetów na najbliższe okno transferowego jest sprowadzenie nowego środkowego obrońcy. Kandydatem, który jest z kolei aktualnie mocno rozważany w Glasgow ma być właśnie Dawidowicz.
Gdyby przeprowadzka 25-latka doszła do skutku, to w nowym klubie miałby on zastąpić Jozo Simunovicia, któremu kończy się umowa i już od jakiegoś czasu wiadomo, że nie zostanie ona przedłużona. Chorwacki defensor pożegna się więc z The Bhoys po pięciu latach spędzonych w Glasgow.
Sam Dawidowicz musiałby z kolei rywalizować o miejsce na środku formacji obronnej z takimi rywalami jak Christopher Jullien i Kris Ajer.
Reprezentant Polski broni aktualnie barw włoskiego Hellas Werona, z którym jest związany do końca czerwca 2022 roku. Jego rynkową wartość szacuje się obecnie na nieco ponad 1,5 miliona euro (za transfermarkt.de).
Drużyna Dawidowicza plasuje się na wysokim siódmym miejscu w tabeli Serie A, jednak on sam nie odgrywa w niej tak znaczącej roli, jakby chciał. Od początku obecnego sezonu obrońca wystąpił na wszystkich frontach w czternastu meczach, w których strzelił jednego gola, ale na boisku spędził jedynie 642 minuty. Statystyki Polaka uzupełniają dwie czerwone kartki.
Przypomnijmy, że piłkarzem Celtiku jest aktualnie Patryk Klimala. Młody napastnik przeniósł się do Szkocji podczas zimowego okna transferowego, jednak nie zdołał odnaleźć się w nowych realiach, a jego zakup jest dziś oceniany jako kosztowna wpadka The Bhoys.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.