Robert Lewandowski znalazł się w gronie zawodników, którzy zostali nominowani do Złotej Piłki „France Football”. Jego obecność w gronie najlepszych raczej nie może zaskakiwać, jednak przy okazji zbliżającego się rozstrzygnięcia i wyłonienia nazwiska Piłkarza Roku, warto zadać sobie pytanie, na którym miejscu skończy kapitan reprezentacji Polski?
Czy Lewandowski może powalczyć o Złotą Piłkę? (fot. Reuters)
Jeśli przyjrzeć się występom Lewandowskiego w tym roku, można bez trudu dostrzec, że od kilkunastu miesięcy właściwie nie miał on słabszego momentu. Napastnik Bayernu Monachium strzela jak na zawołanie, stając się zawodnikiem, od którego mistrz Niemiec jest całkowicie uzależniony.
Na wszystkich frontach „Lewy” rozegrał jak do tej pory 43 spotkania, w których udało mu się strzelić 40 goli i dołożyć do swojego dorobku 11 asyst! Co ważne, w klasyfikacji najskuteczniejszych, którzy cały czas pozostają w grze o Złotą Piłkę, Polak znajduje się przed głównymi faworytami do nagrody, a więc Leo Messim i Cristiano Ronaldo.
Grający w Barcelonie Argentyńczyk rozegrał 44 mecze, w których zdobył 35 bramek i dorzucił na swoje konto 13 asyst. Jeśli zaś chodzi o broniącego barwy Juventusu Portugalczyka, ten może się pochwalić 36 trafieniami i czterema decydującymi podaniami przy golach kolegów. Wszystkiego tego Ronaldo dokonał w 37 spotkaniach.
Światowe media kreślą obraz Lewandowskiego jako najlepszego napastnika na świecie, jednak czy to automatycznie sprawia, że można go nazwać najlepszym piłkarzem? Wiadomo, że przy okazji tego typu plebiscytów – chociaż mowa tu przecież o trofeum indywidualnym – pod uwagę bierze się również to, co danemu graczowi udało się osiągnąć ze swoimi drużynami. Patrząc przez pryzmat formy piłkarza i jego wpływu na grę zespołów, w których występuje, nie sposób odmówić Polakowi zasług.
Po pierwsze, to w dużej mierze dzięki Lewandowskiemu Bayern Monachium zdołał sobie zagwarantować kolejny tytuł mistrzowski w Bundeslidze. Sam napastnik został z kolei królem strzelców ligi i raz jeszcze potwierdził, że aktualnie nie ma sobie równych na niemieckich boiskach. Po drugie, kapitan naszej reprezentacji walnie przyczynił się do tego, że biało-czerwoni wywalczyli awans na mistrzostwa Europy. Być może nie strzelał on podczas eliminacji, tak jak w trakcie kampanii kwalifikacyjnych na EURO 2016 lub mundial w 2018 roku, jednak nadal był klasą sam dla siebie, w wielu meczach biorąc na swoje barki ciężar gry.
Cieniem na kilkunastu ostatnich miesiącach w wykonaniu „Lewego” kładą się rozgrywki Champions League, gdzie bardzo szybko pożegnał się z rywalizacją. Jego Bayern odpadł już w 1/8 finału po porażce z Liverpoolem, jednak warto przypomnieć, że także Ronaldo i Messi nie zawojowali ostatniej edycji tych elitarnych rozgrywek.
Każdy z nich wywalczył ligowe mistrzostwo, a różnice w całym tym porównaniu znajdują się przy okazji występów w kadrach. Messi ponownie nie był w stanie poprowadzić Argentyny do triumfu w Copa America, a Ronaldo – chociaż jego Portugalia nie wywalczyła jeszcze awansu na EURO 2020 – był liderem reprezentacji, która wygrała pierwszą edycję Ligi Narodów. I to jest aktualnie jego przewaga.
Na liście nominowanych znalazło się oczywiście miejsce dla innych gigantów światowego futbolu. Wyróżnieni zostali m.in. Sadio Mane i Mohamed Salah z Liverpoolu (triumfatora Ligi Mistrzów), Eden Hazard, który w lecie przeniósł się z Chelsea do Realu Madryt, znakomity Kylian Mbappe z Paris Saint-Germain czy też Antoine Griezmann, który aktualnie gra w Barcelonie. Czy są to jednak zawodnicy, którzy mogą zagrozić Messiemu i Ronaldo? Można mieć wątpliwości. W przypadku Lewandowskiego taka szansa wydaje się być naprawdę realna.
Przypomnijmy, że kapitan reprezentacji Polski najwyżej w plebiscycie Złotej Piłki był w 2015 roku, kiedy to zajął czwartą lokatę z za plecami wspomnianej wielkiej dwójki, a także Naymarem.
Tym razem podium wydaje się być w zasięgu, a kto wie – może coś więcej?
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.