Czy wygrana Paris Saint-Germain nad Barceloną w stosunku aż (4:0) przesądziła losy rywalizacji w tej parze? Wszystko na to wskazuje. Nie było jeszcze bowiem przypadku w europejskich pucharach, by jakikolwiek zespół zdołał odrobić straty, przegrywając pierwszy mecz w tak wysokich rozmiarach.
Czy na Camp Nou mogą jeszcze marzyć o awansie do ćwierćfinału? (fot. Łukasz Skwiot)
Barcelona nie miała na Parc des Princes zbyt wiele do powiedzenia i doznała zasłużonej porażki. Gospodarze praktycznie od początku do końca dyktowali tempo, którego podopieczni Luisa Enrique nie byli w stanie wytrzymać, co ostatecznie zakończyło się wysoką przegraną Katalończyków.
Jak wynika z historycznych tabel, nie było jeszcze takiego przypadku w europejskich pucharach, by jakaś drużyna zdołała awansować do następnej rundy po porażce (0:4) w pierwszym starciu. Łącznie, takich dwumeczów było aż 185, jednak nikt nie wrócił już do gry i nie odrobił czterech goli straty.
Kibice mogą zapewne pamiętać niesamowity wyczyn Deportivo La Coruna z sezonu 2003-04. Hiszpanie przegrali wtedy w pierwszym spotkaniu z Milanem (1:4), jednak w rewanżu stanęli na wysokości zadania i gromiąc Rossonerich (4:0) zameldowali się w kolejnej rundzie.
Czy Barcelona będzie w stanie napisać historie na nowo i awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, odrabiając tak potężną stratę z pierwszego meczu w Paryżu? Przekonamy się już 8 marca.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.