Pojedynek beniaminków dostarczył kibicom kilku bramek i sporo emocji. Ostatecznie Miedź podzieliła się punktami z Koroną.
Od początku spotkania Miedź narzuciła Koronie trudne warunki. Gospodarze szybko zaczęli atakować bramkę rywala i już w pierwszych kilku minutach defensywa „Złocisto-Krwistych” miała sporo pracy. W 4. minucie podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego uratował słupek, w który trafił Olaf Kobacki po akcji indywidualnej. Korona była w stanie odpowidzieć tylko mocnym strzałem Jakuba Łukowskiego, który jednak obronił Paweł Lenarcik. W 28. minucie legniczanie przeprowadzili akcję bramkową, ale gol nie został uznany. Luciano Narsingh opanował piłkę dośrodkowaną w pole karne i nieczysto uderzył na bramkę gości. Futbolówka odbiła się jednak od Angelo Henriqueza, który znajdował się na ofsajdzie. Sędzia liniowy podniósł chorągiewkę i radość gospodarzy szybko się skończyła. Zawodnicy Wojciecha Łobodzińskiego nie rozpamiętywali długo tej sytuacji i po dwóch minutach objęli prowadzenie. W rolach głównych ponownie wystąpił duet Narsingh, Henriquez. Holender zabawił się w bocznym sektorze z obrońcami Korony i dośrodkował w pole karne. Tam czekał chilijski napastnik, który wygrał pojedynek powietrzny z Marcinem Szpakowskim i posłał piłkę do siatki. Miedź wyglądała dobrze i zasłużenie stworzyła sobie przewagę, której nie straciła do końca pierwszej połowy.
Po przerwie szybko wyrównała Korona. Nie minęło nawet dziesięć minut drugiej połowy, a drużynie z Kielc remis dał Łukowski. 26-latek otrzymał podanie od Dawida Blanika, lecz był ustawiony tyłem do bramki. Nie stanowiło to dla niego większego problemu, ponieważ szybko się obrócił i oddał precyzyjny strzał w lewy górny róg.
Niecałe dziesięć minut później dobrą okazję miał Kobacki, ale zawodnik Miedzi poślizgnął się i nie zdołał oddać strzału. Gospodarze cały czas dążyli do ponownego objęcia prowadzenia. Udało się to w 80. minucie. Wtedy bowiem sędzia Tomasz Wajda podyktował rzut karny dla podopiecznych Wojciecha Łobodzińskiego. Ręką w polu karnym zagrał Adam Deja i po konsultacji z VAR-em arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł strzelec pierwszego gola. Henriquez zmylił Konrada Forenca, uderzył w lewo, podczas gdy bramkarz Korony rzucił się w drugą stronę.
Goście nie zrazili się po stracie bramki i po trzech minuty znowu doprowadzili do wyrównania. Jacek Podgórski odebrał piłkę Kobackiemu w bocznym sektorze, dośrodkował na głowę Jacka Kiełba, a ten zgrał futbolówkę do Kyryło Petrowa. Ukrainiec mocnym, plasowanym strzałem ustalił wynik spotkania. W doliczonym czasie gry dobrą szansę miał jeszcze Podgórski, ale strzał obrońcy Korony minął słupek bramki Lenarcika.
Starcie beniaminków nie rozczarowało. Oba zespoły nie bały się atakować, z energią i animuszem ruszały do przodu, czego efektem są cztery bramki. Dobra wrażenie zostawiła po sobie Miedź, która praktycznie od początku do końca napierała na przeciwnika. Znamienne dla piłkarzy z Legnicy jest jednak to, że ich interesująca gra często nie przynosi punktów. A to w obliczu walki o utrzymanie nie napawa kibiców „Miedzianki” optymizmem.
Powołania do Polski U-19. Jest obrońca, o którym mówi się w kontekście pierwszej kadry
Reprezentacja Polski do lat 19 rozpoczyna walkę o awans na mistrzostwa Europy. Wśród powołanych znalazł się Wojciech Mońka, który w ostatnim czasie zbiera bardzo dobre opinie za swoje występy w lidze.
Gorąco po meczu w Płocku! Prezes pojawił się w szatni
Nafciarze w bardzo słabym stylu przegrali z Arką Gdynia 0:3. To była zarazem piąta porażka z rzędu Wisły, która sprawiła, że po meczu w szatni było nerwowo.
W związku z wydarzeniami z udziałem Goncalo Feio i jego uderzeniu przez polityka, prezes klubu wraz z dyrektorem sportowym zabiorą jutro głos na konferencji prasowej.
Co się dzieje z Wisłą Płock? Arka w końcu wygrywa na wyjeździe [WIDEO]
W starciu beniaminków górą był mistrz 1. Ligi. Żółto-Niebiescy pokonali Nafciarzy 2:0 po trafieniach Dawida Kocyły oraz Vladislavsa Gutkovskisa i wydostali się ze strefy spadkowej.