Skromna wygrana 1:0 z Nową Zelandią dała Janowi Urbanowi odpowiedzi na dwa kluczowe. Że słusznie w Kownie na następcę Zalewskiego typuje Michała Skórasia, i że przy reszcie składu nie ma co kombinować.
Mecz z Nową Zelandią – zgodnie z zapowiedziami Jana Urbana – był szansą dla piłkarzy, którzy w jego kadrze grali dotąd mniej. Selekcjoner w stosunku do wyjściowego składu z wrześniowych meczów przeciw Holandii i Finlandii dokonał aż ośmiu zmian. Ci którzy pozostali to Przemysław Wiśniewski w obronie, Piotr Zieliński w środku, i przed nim Sebastian Szymański. Wszyscy potwierdzili, że ich miejsce w wyjściowym składzie na Litwę jest niezagrożone. Choć Wiśniewski miał trochę problemów z koordynacją na śliskiej murawie to w kluczowych interwencjach po raz kolejny dowiódł, że nie pęka na robocie i zapewne w niedzielę w Kownie towarzyszył będzie parze defensorów z Porto, Janowi Bednarkowi i Jakubowi Kiwiorowi. Szymański i Zieliński też zaliczyli po małej wpadce w defensywie, ale w grze do przodu przejawiali dużą inwencję. Zwłaszcza po pomocniku Interu widać było spory głód gry. Jako jedyny z omawianej trójki wyszedł na murawę również po przerwie by uzupełniać deficyt minut w klubie. Mógł się podobać w kreowaniu ataków, a podkreśleniem jego dobrej gry była efektowna bramka wieńcząca akcję, którą sam rozpoczął.
Choć powszechnie spodziewano się, że w bramce mecz rozpocznie Kamil Grabara, między słupkami stanął Bartłomiej Drągowski. „Damy Kamilowi coś przekąsić” – obiecywał jednak Urban i w przerwie dokonał zmiany. Po meczu z postawy obu golkiperów mógł być zadowolony, acz podkreślić trzeba, że zdecydowanie więcej pracy wykonać musiał Drągowski. Obaj potwierdzili jednak opinię trenera, że wszyscy pretendenci do bluzy z nr 1 prezentują zbliżony, wysoki poziom.
W obliczu nieobecności na zgrupowaniu kontuzjowanego Nicoli Zalewskiego, w towarzyskiej potyczce z przybyszami z dalekiej Oceanii, najwięcej do wygrania miał Michał Skóraś, naturalny kandydat na jego zastępcę przeciw Litwie. Szansę wydaje się wykorzystał. Potwierdził, że po zmianie klubu odżył i wrócił do dobrej dyspozycji. Był blisko i bramki i asysty, ale też przypomniał swoje stare przywary, zwłaszcza tę, że czasem jest szybszy od piłki i pędząc do ataku zapomina ją ze sobą zabrać. Fakt, że selekcjoner zdjął go kwadrans przed końcem pozwala jednak wnioskować, że szykuje go w niedzielę do wyjściowego garnituru. Swoje dobre momenty mieli też debiutant Jan Ziółkowski, Jakub Piotrowski czy Kacper Kozłowski, ale wątpliwe by w niedzielę pojawili się na placu od pierwszej minuty.
To co selekcjonera, tak w bliższej jak i dalszej perspektywie może martwić to napastnicy. Krzysztof Piątek jest cieniem dawnego Pio-Pio i nie wydaje się, by grając w Katarze mógł go jeszcze kiedykolwiek przypomnieć. To że dostaje powołania to efekt wyłącznie deficytu na tej pozycji, bo wśród bramkarzy gdzie braków nie ma, Marcin Bułka po przeprowadzce do Arabii Saudyjskiej o kadrze może jedynie marzyć. A że Robertowi Lewandowskiemu z każdym dniem coraz bliżej do zejścia ze sceny to za chwilę możemy zostać na pozycji nr 9 z Karolem Świderskim i Adamem Buksą, co przy całym do nich szacunku, wielkim bogactwem nie jest.
Na dzisiaj najważniejsze jest jednak zwycięstwo w niedzielę z Litwą. Po wygranej zespół pojedzie do Kowna w dobrych nastrojach i przeciw ambitnym, ale zmęczonym ciężkim, przegrnym bojem w Helsinkach gospodarzom, będzie zdecydowanym faworytem. Urban ze składem zapewne nie będzie kombinował. Pozostaje jeszcze, by zawodnicy pamiętali o całkiem niedawnych lekcjach wstydu z Kiszyniowa czy Helsinek. Jeśli wyciągną wnioski powinno być dobrze.
Zbigniew Boniek optymistą przed finałem ze Szwecją. „Jesteśmy lepszą drużyną”
We wtorek reprezentację Polski czeka wielki, ostateczny bój o udział w mistrzostwach świata. Zbigniew Boniek podkreśla, że Polacy są lepszą drużyną od Szwecji.
Lewy znów przejdzie do historii? Potrzebny jeden gol
Robert Lewandowski może we wtorek samodzielnie awansować na 5. miejsce wśród najlepszych strzelców reprezentacji w historii. Potrzebuje do tego tylko gola w spotkaniu ze Szwecją.
EURO U-19 nie dla Polaków. Zdecydowała porażka z Anglikami
Reprezentacja Polski do lat 19 nie zagra na młodzieżowym EURO. Biało-czerwoni nie zdołali sprawić sensacji, odwracając trudne położenie w grupie eliminacyjnej.
Mecz z Litwą.moze.byc bardzo ciężki