Czarnogóra podejmuje Polskę. Będzie radość czy wstyd?
Od lipca Waldemar Fornalik zmuszony jest do prowadzenia nierównej walki z czasem. Dwa zgrupowania, jeden sparing, nieudana próba taktycznego przemeblowania i zaledwie kilka jednostek treningowych – to właśnie wystarczyć musi nowemu selekcjonerowi do osiągnięcia założonego celu: zdobycia co najmniej czterech punktów we wrześniowych meczach oraz udowodnienia, że polska piłka jeszcze nie zginęła.
Szczególnie o osiągnięcie tego drugiego celu może być trudno, bo po kompromitującym występie na mistrzostwach Europy, bolesnej porażce w towarzyskim meczu z Estonią oraz totalnej katastrofie polskich klubów w eliminacyjnych fazach europejskich pucharów biało-czerwoni walkę o mistrzostwa świata w Brazylii w 2014 roku rozpoczynają w niemal żałobnym nastroju. Jak wielu kibiców odwróciło się od narodowego zespołu pokazały przeprowadzane w ostatnich dniach sondy, w których w każdym przypadku ponad 90 procent badanych odpowiadało, że ani myśli płacić 20 złotych za możliwość obejrzenia popisów naszych Orłów w konfrontacji z Czarnogórą.
Kto wie jednak, czy takie stawianie sprawy – niemal znikome zainteresowanie w porównaniu do tego, z którym piłkarze mierzyć się musieli podczas Euro – w połączeniu z parasolem ochronnym rozłożonym przez Fornalika nad swoimi podopiecznymi nie przyniesie efektu dobrze znanego nam z początku eliminacji do MŚ w 2002 roku. – Nikt na tych chłopaków nie liczy, a zespół mamy przecież dobry. To może działać na naszą korzyść – mówi w piątkowym Przeglądzie Sportowym Zbigniew Boniek.
Już po trzech pierwszych meczach wiedzieć będziemy, o co polska kadra walczyć będzie w rozpoczynających się właśnie eliminacjach. Szczególnie mecze z Czarnogórą oraz z Anglią mają tutaj niebywałe znaczenie – porażki spowodują, że praktycznie wylecimy z walki o mundial. Nie ma co liczyć na łut szczęścia, wpadki rywali. Musimy wygrywać. A z Czarnogórą nie będzie o to wcale łatwo, bo choć gości nas dzisiaj kraj mały – o niespełna milionowej populacji – to jednak piłkarsko bitny, posiadający reprezentację poskładaną z zawodników występujących w klubach światowego topu.
Fornalik Podgoricę szturmować będzie natomiast składem dobrze nam znanym z poprzednich miesięcy. Ciężko spodziewać się wielkich niespodzianek, bo sztab szkoleniowy ma ograniczone pole manewru. Wydaje się nawet, że postawienie na młodych Wszołka czy Krychowiaka byłoby pójściem na całość w szukaniu własnego pomysłu na kadrę. Nikt jednak nie mówi, że takie zestawienie nie przyniosłoby pozytywnych rezultatów. Nikt, bo nigdy wcześniej nie próbowano podobnych wariantów. Ferowanie niepodważalnych wyroków nie ma więc tutaj żadnego uzasadnienia.
Pesymiści wyczekują bolesnej porażki, umiarkowani optymiści czekają na remis. Niepoprawni optymiści wypatrują zwycięstwa i przełamania niemocy. Na co stać ekipę Fornalika? Na wszystkie z wymienionych opcji. I dlatego właśnie warto obejrzeć to, co działo się będzie wieczorem w Podgoricy…
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: