Pandemia COVID-19 całkowicie sparaliżowała piłkarskie rozgrywki na niemal całym globie. Sprawdzamy zatem, co by się dzisiaj działo w futbolowym świecie, gdyby zarazy z nami nie było.
(fot. Reuters)
Na bieżący weekend zaplanowano piątą kolejkę ekstraklasowych zmagań w ramach grupy mistrzowskiej oraz spadkowej. Emocji z pewnością by nie brakowało, bowiem właśnie teraz ważyłyby się losy przede wszystkim tytułu mistrzowskiego, ale i gry w eliminacjach do europejskich pucharów oraz degradacji.
Równocześnie na drugim szczeblu piłkarskich rozgrywek w Polsce toczyłby się trzydziesty pierwszy odcinek zażartej walki o awans do Ekstraklasy.
We Włoszech odbywałaby się 36. kolejka Seria A. Prawdopodobnie – w obliczu wyrównanej rywalizacji w wykonaniu Juventusu Turyn, Lazio Rzym i Interu Mediolan – losy scudetto nadal nie byłyby w stu procentach rozstrzygnięte.
Za najciekawszą konfrontację należałoby uznać pojedynek AC Milanu z Atalantą Bergamo. W grudniu zeszłego roku Gian Piero Gasperini i spółka upokorzyli mediolańczyków wygrywając aż 5:0. Niewątpliwie „Rossoneri” chcieliby się zrewanżować za pamiętny blamaż.
Również w Hiszpanii odbywałaby się 36. kolejka tamtejszej LaLiga. I również raczej nie moglibyśmy być pewni co do końcowego zwycięzcy rozgrywek za sprawą zaciekłej rywalizacji FC Barcelony z Realem Madryt.
Nie inaczej byłoby w przypadku Bundesligi. Bayern Monachium po raz pierwszy od niepamiętnych czasów bynajmniej nie odskoczył reszcie rywali na kilkadziesiąt punktów. Ale oczy sympatyków niemieckiej piłki podczas 33. serii gier byłyby zwrócone z całą pewnością na Lipsk, gdzie RasenBallsport podejmowałby Borussię Dortmund.
Podobnych wątpliwości nie mielibyśmy w przypadku angielskiej Premier League – 37. kolejka nic by nie rozstrzygnęła w kwestii mistrzowskiego tytułu ponieważ dowodzony przez Jurgenna Kloppa Liverpool już o wiele wcześniej by go sobie zapewnił. Niekwestionowanym szlagierem tej serii gier byłoby starcie właśnie „The Reds” z londyńską Chelsea.
Niezmiennie pozostaje nam jednak zadowalać się białoruskimi, tajwańskimi, nikaraguańskimi czy turkmeńskimi rozgrywkami piłkarskimi. Długo taki stan rzeczy na szczęście nie potrwa. Za tydzień granie wznawia Bundesliga, za kolejnych dwa – Ekstraklasa. Miejmy nadzieję, że w ślad za nimi ruszą również inne europejskie (i nie tylko) ligi.
Tytuł wraca do Porto! Polskie trio wygrało ligę portugalską
Dzięki wygranej 1:0 po bramce Jana Bednarka z 41. minuty, FC Porto oficjalnie zostało mistrzem Portugalii. Dla Smoków to powrót na tron po czterech latach.
Bednarek z golem dla Porto! Mistrzostwo coraz bliżej [WIDEO]
Reprezentant Polski zdobył bramkę w 40. minucie po asyście Gabriego Veigi. Po stałym fragmencie i bramce obrońcy Porto jest o krok od mistrzostwa Portugalii.