Epidemia COVID-19 całkowicie sparaliżowała piłkarskie rozgrywki na niemal całym globie. Sprawdzamy zatem, co by się dzisiaj działo w futbolowym świecie, gdyby zarazy z nami nie było.
(fot. Reuters)
Na bieżący weekend zaplanowano trzecią kolejkę ekstraklasowych zmagań w ramach grupy mistrzowskiej oraz spadkowej. Emocji z pewnością by nie brakowało, bowiem właśnie teraz stanęłaby naprzeciwko siebie pierwsza i druga drużyna plasująca się tabeli po zakończeniu sezonu zasadniczego. Równocześnie na drugim szczeblu piłkarskich rozgrywek w Polsce toczyłby się dwudziesty dziewiąty odcinek zażartej walki o awans do Ekstraklasy.
W Anglii 25 kwietnia miały zostać rozegrane wszystkie mecze trzydziestej piątej kolejki Premier League. Oczy piłkarskiego świata niewątpliwie byłyby zwrócone na Londyn, a konkretnie na jego północną część, gdzie Tottenham Hotspur podejmowałby przed własną publicznością odwiecznego rywala – Arsenal.
Równie interesująco, jeśli nie bardziej, byłoby na Półwyspie Apenińskim. Piłkarscy kibice z pewnością mieliby spory dylemat, ponieważ tego samego dnia (26 kwietnia) i o tej samej porze (godzina 15:00) zostałyby rozegrane dwa szlagierowe starcia. W pierwszym z nich zmierzyliby się walczący bezpośrednio o mistrzowski tytuł Juventus i Lazio, w drugim – pretendujący do gry w Lidze Mistrzów Roma i Inter.
Skoro o pasjonujących pojedynkach mowa, nie sposób nie wspomnieć o trzydziestej trzeciej kolejce hiszpańskiej Primera División. A to wszystko za sprawą rywalizacji nieobliczalnej FC Barcelony z podobnie nieprzewidywalnym Atletico Madryt.
W Niemczech z kolei odbyłaby się trzydziesta pierwsza seria gier. W jej ramach Bayern Monachium bez cienia wątpliwości chciałby się zrewanżować na Borussi Moenchengladbach za jak dotąd jedną z dwóch porażek pod wodzą Hansa-Dieterera Flicka.
Niestety – nie pozostaje nam nic innego jak zadowolić się dzisiejszego dnia piłkarskimi zmaganiami na Białorusi, Nikaragui, Tajwanie, Tadżykistanie i Turkmenistanie. Tylko im bowiem zaraza nie straszna.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.