Bramkarz Realu Madryt, Iker Casillas, jednoznacznie stwierdził, że nie powinien zostać ukarany czerwoną kartką podczas niedzielnego meczu hiszpańskiej ekstraklasy przeciwko Espanyolowi Barcelona. Kapitan „Królewskich” już w drugiej minucie opuścił boisko.
Casillas został usunięty z boiska z powodu faulu przed polem karnym na szarżującym Jose Callejonie. Powtórki wykazały minimalny kontakt z napastnikiem „Los Pericos”, a o decyzji arbitra zadecydowała głównie reakcja Callejona, który padł niczym rażony piorunem. – Moja czerwona kartka była wątpliwa, ale skoro taka była decyzja sędziego, to trzeba było ją zaakceptować – stwierdził Casillas. – Ważne jest to, że zespół zagrał w dziesiątkę fenomenalne spotkanie i zasłużył na notę 10 na 10. Pokazaliśmy naszą jakość i zdobyliśmy trzy punkty – dodał.
Mistrz świata i Europy pochwalił również Antonio Adana, który stanął w bramce Realu. – Adan zagrał solidne spotkanie. On ma przed sobą świetlaną przyszłość – stwierdził Casillas.
W kadrze na to spotkanie znalazł się już Jerzy Dudek, ale polski bramkarz dopiero dochodzi do pełni sprawności po złamaniu szczęki. Istnieje jednak możliwość, że wystąpi w sobotnim meczu z Levante.
To z całą pewnością będzie koniec pewnej ery. Ze stolicą Hiszpanii pożegna się lider i żywa ikona klubu. Sprawdź, o kogo chodzi i gdzie się przeniesie.
Real znów tańczy w rytmie samby, czyli jak Alvaro Arbeloa odzyskał Viniciusa?
Niedzielny spektakl na Santiago Bernabeu, w jednym z najsłynniejszych piłkarskich teatrów świata, pt. „Derby Madrytu” zebrał same pochlebne recenzje krytyków. Kunszt uznanych i utalentowanych aktorów, znakomicie odnajdujących się w swoich rolach, został doceniony przez szeroką publiczność. W roli głównej wystąpił jednak ktoś, bez kogo ostatnie produkcje słynnego madryckiego studia filmowego nie byłyby aż tak udane.