Cztery długie miesiące – właśnie tyle czekał Jasmin Burić na powrót do gry. Podczas niedzielnego spotkania z Górnikiem Zabrze (3:0) Bośniak ponownie stanął w bramce Lecha Poznań i zachował czyste konto.
Burić swój ostatni mecz rozegrał 3 sierpnia. Rywalem Kolejorza była wtedy Wisła Kraków, a Bośniak doznał poważnej kontuzji i na długie tygodnie wypadł ze składu.
– W dniu meczu z Górnikiem dowiedziałem się, że zagram. Ciężko pracowałem na treningach. Trener to zauważył i dał mi szansę. Mój przykład pokazuje, że ciężka praca na zajęciach jest potem wynagradzana – powiedział Burić.
– Czułem się znakomicie, grało mi się bardzo dobrze i jestem zadowolony ze swojego występu. Rytm meczowy trzymałem dzięki występom w zespole rezerw i meczach sparingowych pierwszej drużyny. To mi pomogło – dodał.
Powrót bośniackiego bramkarza nie oznacza, że kwestia pozycji nr 1 w Lechu jest rozstrzygnięta. Na grę cały czas bowiem liczą Maciej Gostomski i doświadczony Krzysztof Kotorowski.
Względna stabilizacja. Jak Lech zarządza składem w trakcie jesiennego maratonu?
Spotkaniem z Zagłębiem Lubin mistrz Polski zamknie najintensywniejszy etap jesiennej części sezonu. Lech zaliczy dziewiąte zawody w ciągu zaledwie 30 dni. Po raz pierwszy w trakcie pracy w Poznaniu trener Niels Frederiksen zmierzył się z tak dużym natężeniem gier.