Bruk-Bet walczył do końca. Pogoń pogrążył jej były gracz
Wydawało się, że piękny gol z rzutu wolnego Sama Greenwooda da Pogoni Szczecin cenne trzy punkty. Piłkarze Bruk-Betu Termalika Nieciecza dzięki ambitnej grze do końca, wywalczyli jednak remis.
Pogoń już od początku spotkania starała się przejąć inicjatywę. Pierwszą doskonałą okazję, gospodarze mieli już w 6. minucie, ale Paul Mukairu przegrał pojedynek „sam na sam” z bramkarzem Bruk-Betu, Adrianem Chovanem. W 14. minucie Słowaka skutecznie przelobował Dimitrios Keramitsis, ale wcześniej Grek był na pozycji spalonej.
Pierwsza groźna akcja gości z Niecieczy miała miejsce w 20. minucie. Z prawej strony piłkę zagrywał Morgan Fassbender, ale z ok. 13. metrów chybił Ivan Durdov. Ta akcja była jednak jedynie przerywnikiem, bo w dalszym ciągu nacierała Pogoń. „Portowcy” długo nie mogli jednak znaleźć sposobu na defensywę klubu z Niecieczy. Sposób na nią znalazł dopiero Sam Greenwood, który w 37. minucie popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego z ok. 20. metrów.
W drugiej połowie obraz gry kompletnie uległ zmianie. Zdecydowana przewaga należała do podopiecznych Marcina Brosza. Ci jednak nie potrafili zrobić z niej żadnego użytku. Pierwszy groźny wypad ofensywny szczecinian w 74. minucie mógł z kolei skończyć się drugą bramką dla gospodarzy. Chovan jednak powstrzymał szarżującego Kamila Grosickiego.
Piłkarze Bruk-Betu jednak wciąż nie poddawali się i dopięli swego w 82. minucie. Wówczas zaskakującym strzałem z ostrego kąta Valentina Cojocaru pokonał jego były kolega klubowy, Rafał Kurzawa. Ostatecznie remis ten nikogo nie zadowala, bo Pogoń dalej jest tuż nad strefą spadkową, a Bruk-Bet Termalika w samym dole tabeli.
Gasparik rozżalony po porażce z Lechem. „Zawsze jeden błąd”
Górnik Zabrze postawił duże wymagania Lechowi Poznań, ale nie wystarczyło to do zdobycia choćby punkty. Michal Gasparik zdaje sobie jednak sprawę, dlaczego tak się stało.
Gwiazdor Lecha zły na sędziego. „Wspaniała żółta kartka”
Po dwóch porażkach z rzędu, Lech Poznań pokonał Górnik Zabrze w meczu 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Dla kapitana "Kolejorza", Mikaela Ishaka było to jednak słodko-gorzkie zwycięstwo.