Po bardzo wyraźnym zwycięstwie w sobotnim meczu ligowym z Werderem Brema, już we wtorek Borussia Dortmund będzie musiała rozegrać kolejne spotkanie. Tym razem podopieczni Juergena Kloppa powalczą w 1/4 finału Pucharu Niemiec z Eintrachtem Frankfurt.
Wszyscy kibice niemieckiego futbolu starają się odpowiedzieć na dwa pytania. Po pierwsze – czy wysokie zwycięstwo Borussii było efektem złapania wysokiej formy znanej z przeszłości, czy może jednak koszmarnej postawy Werderu Brema, czego rzecz jasna wykluczyć nie można? Po drugie – czy Eintracht Frankfurt rzeczywiście otrząsnął się po tęgim laniu od Bayernu Monachium (ligowe starcie z Eintrachtem Brunszwik nie dało odpowiedzi, bo przeciwnik – outsider ligi – nie postawił trudnych warunków) i będzie w stanie zaskoczyć faworyzowanych dortmundczyków?
Nie można wykluczyć żadnego scenariusza. BVB w Bremie zagrała świetnie, obserwując niektóre akcje (jak przy golu Mchitarjana po dwójkowej akcji z Reusem) można było odnieść wrażenie, że to stara, dobra Borussia. Nie możemy jednak zapominać, że moc BVB przez ostatnie lata opierała się nie tylko na armatach na desancie, ale również – a może przede wszystkim – na żelaznej defensywie. A nie trzeba przypominać, że oprócz nieobecności podstawowej dwójki stoperów Hummels – Subotić, Łukasz Piszczek i Marcel Schmelzer wciąż nie mogą powiedzieć, że ich dyspozycja jest najlepsza z możliwych. BVB – nie licząc grudniowego meczu z Saarbruecken w Pucharze Niemiec – nie potrafi zachować czystego konta od 15 meczów! Ostatni taki przypadek odnotowano w Bundeslidze 19 października w meczu z Hannoverem 96. W Bremie ekipa z Signal Iduna Park też przecież traciła jednego gola.
Jeśli więc wierzyć statystykom, BVB we Frankfurcie znów straci bramkę, a to będzie oznaczać, że myśląc o awansie, zespół Kloppa będzie musiał zdobyć ich co najmniej dwie. Przypominamy, że w Pucharze Niemiec na wszystkich etapach rozgrywa się tylko jedno spotkanie, więc w tych rozgrywkach nie ma miejsca choćby na najmniejszy błąd, który ewentualnie można naprawić w rewanżu.
Wbrew pozorom dla Borussii każde kolejne spotkanie będzie niebywale ważne, bo przecież może okazać się – i jest to bardzo prawdopodobne – że właśnie to trofeum będzie jedynym zdobytym w trwającym właśnie sezonie. O wygraniu Bundesligi nie ma już nawet co marzyć, o triumf w Lidze Mistrzów (nawet mimo dobrego losowania w pierwszej rundzie pucharowej) będzie równie trudno. Zostaje więc walka o wicemistrzostwo kraju i o DFB Pokal właśnie.
We wtorek odbędzie się tylko jedno spotkanie. W środę natomiast rozegrane zostaną trzy mecze. O 19:00 swoje potyczki rozpoczną Hoffenheim z Wolfsburgiem oraz Bayer z Kaiserslautern, a o 20:30 na murawę wybiegną piłkarze Hamburgera SV i Bayernu Monachium.
Wielki finał odbędzie się 17 maja na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. Drużyna, której uda się wygrać, zainkasuje łącznie za cały udział w rozgrywkach grubo ponad sześć milionów euro. Przegrany w finale dostanie za całe rozgrywki DFB Pokal o milion euro mniej. Oczywiście oprócz kasy zwycięzca będzie miał zagwarantowany udział w fazie grupowej Ligi Europy.
Bezpośrednia transmisja w Orange Sport i niemieckiej stacji publicznej ARD.
Eintracht Frankfurt – Borussia Dortmund 1/4 finału Pucharu Niemiec; wtorek, godz.20:45; Commerzbank-Arena, Frankfurt.