W przedostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy Zagłębie rozgromiło na wyjeździe stołeczną Polonię. Swoją wyśmienitą formę potwierdził Szymon Pawłowski, autor czterech goli w tym spotkaniu.
Czesław Michniewicz jako trener Polonii miał okazję spotkać się ze swoim byłym zespołem, z którym w 2007 roku zdobył mistrzostwo Polski. Szkoleniowiec Czarnych koszul nie miał jednak większych nadziei, że ten mecz mógł jeszcze coś zmienić w walce jego podopiecznych o Ligę Europy.
– Zdajemy sobie sprawę, że niewiele zależy od nas. Nawet nasze dwa zwycięstwa mogą nam nie dać miejsca gwarantującego grę w pucharach. Mimo wszystko chcemy pokazać się z jak najlepszej strony w ostatnim meczu u siebie i przede wszystkim zagrać skutecznie – zapowiadał przed meczem Michniewicz.
Spotkanie lepiej rozpoczęło się jednak dla gości, którzy w 11. minucie objęli prowadzenie. David Abwo dobrze znalazł Szymona Pawłowskiego, a ten zdobył bramkę, pomimo iż piłka poszła jeszcze po rękach Sebastiana Przyrowskiego. Do końca pierwszej połowy przewagę mieli piłkarze Polonii, jednak nie zdołali sforsować obrony dowodzonej przez Adama Banasia.
W drugą odsłonę gry znowu lepiej weszło Zagłębie, którego bohaterem ponownie został Pawłowski. Strzał skrzydłowego gości został zablokowany przez Łukasza Trałkę, ale dobitka znalazła już drogę do bramki. Michniewicz starał się zmienić obraz gry i szybko dokonał trzech zmian, co okazało się niezwykle zgubną decyzją. W 65. minucie mający „dzień konia” Pawłowski został sfaulowany przed polem karnym przez Przyrowskiego, za co golkiper gospodarzy został wyrzucony z boiska. W takim wypadku miejsce między słupkami bramki zajął nominalny napastnik Łukasz Teodorczyk. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany i zdobył trzecią bramkę w tym spotkaniu.
Pawłowski jeszcze raz pokonał bezradnego Teodorczyka i został najlepszym zawodnikiem meczu. Selekcjoner Franciszek Smuda zastanawia się pewnie czy dobrze zrobił, że ominął prawego pomocnika przy powołaniach do szerokiej kadry na Euro 2012.