Łatwo nie było, ale dobrze się skończyło. Tak – z perspektywy gospodarzy – należałoby podsumować potyczkę Danii z Islandią.
Christian Eriksen poprowadził Danię do triumfu nad Islandią. (fot. Reuters)
Wyraźnym i niepodważalnym faworytem potyczki byli gospodarze. Ewentualna wygrana sprawiłaby, że wciąż liczyliby się w rywalizacji o awans do fazy play-off. Goście spadają natomiast do dywizji B. W bieżącej edycji Ligi Narodów przegrali wszystkie spotkania. Mecz z Duńczykami miał być ich przedostatnim pod wodzą aktualnego selekcjonera – Erika Hamrena.
Nie była to udana pierwsza część pożegnania. Gospodarze prowadzili już od 12. minuty. Rzut karny na gola zamienił Christian Eriksen. Goście nie złożyli broni. Ba, w drugiej połowie grali z przeciwnikiem jak równy z równym. W pełni zasłużyli na zdobycie bramki, czego dokonał Vidar Orn Kjatansson.
Remis nie utrzymał się jednak długo. W doliczonym czasie gry drugą jedenastkę wykorzystał Eriksen. Piłkarz Interu Mediolan rozstrzygnął tym samym losy starcia.
Dania nadal jest wiceliderem tabeli grupy 2. Do Belgów, którzy wygrali dziś z Anglią tracą dwa punkty. Islandia niezmiennie szoruje po dnie.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?