Bez litości dla gości. Polacy rozgromili Gibraltar
Polacy nie mieli litości dla piłkarzy z Gibraltaru i gładko się z nimi
rozprawili. Goście jednak pod koniec również mieli swój moment
szczęścia, dzięki czemu mecz zakończył się wynikiem 8:1.
Kadrowicze
Adama Nawałki po spotkaniu z Niemcami nie mogli sobie zbyt wiele
zarzucić. W opinii wielu obserwatorów grali nawet lepiej niż w pierwszym
meczu, ale tym razem więcej szczęścia mieli mistrzowie świata. Zresztą w
kolejną wygraną biało-czerwonych w zasadzie wierzyli prawie
wyłącznie urodzeni optymiści. Nie zmieniło to jednak faktu, że nasi
piłkarze we Frankfurcie pokazali, że wiedzą, jak gra się w piłkę.
Reprezentacja Nawałki zaskarbiła sobie szacunek kibiców. Teraz – nawet
po porażce – nikt jej już nie wyśmiewa. Mało tego, przegrana z Niemcami
była nazywana honorową porażką.
Poniedziałkowe starcie z
Gibraltarem miało być meczem, w którym biało-czerwoni odbiją sobie
stratę punktów we Frankfurcie. Nikt tego specjalnie nie ukrywał, nawet
trener Nawałka, który zawsze z szacunkiem wypowiada się o rywalach. A że
Polacy mieli zagrać z Gibraltarem, który w siedmiu wcześniejszych
spotkaniach stracił aż 38 goli, strzelając zaledwie jednego, to nie
mogło być mowy o braku pewności siebie.
– Interesują nas przede
wszystkim trzy punkty. Chcemy przejąć inicjatywę. Mamy zawodników bardzo
wszechstronnych, którzy potrafią się odnajdywać w akcjach
oskrzydlających, jak również w grze kombinacyjnej w środku pola –
deklarował selekcjoner.
I faktycznie, Polacy od początku ruszyli
do ataku. Po kilku minutach pierwszą sytuację miał Arkadiusz Milik, ale
okazał się nieskuteczny. Chwilę potem w pole karne dośrodkował Robert
Lewandowski, a wynik meczu otworzył skutecznym strzałem głową Kamil
Grosicki. Niewiele później pomocnik Stade Rennais ponownie dał o sobie
znać. Popularny Grosik wykorzystał błąd obrony i podcinką po raz drugi
pokonał Jordana Pereza.
Golkiper ekipy gości jeszcze nie
otrząsnął się po stracie bramki, a już po raz kolejny musiał wyjmować
piłkę z siatki. W 18. minucie swojego pierwszego gola strzelił
Lewandowski. Napastnik Bayernu nie chciał być jednak gorszy od
Grosickiego i niebawem również skompletował dublet. Polak w zasadzie
wbił futbolówkę do pustej bramki, wykorzystując dobre podanie Milika.
W
następnych fragmentach meczu Polacy mieli jeszcze kilka sytuacji, ale
zawodziła skuteczność. Widać było u naszych reprezentantów ogromną chęć
strzelania kolejnych goli, której pokłosie zobaczyliśmy ponownie dopiero
w 56. minucie. Wówczas na listę strzelców wpisał się Milik, który nie
mógł się pomylić w sytuacji sam na sam z Perezem.
Tak samo
skutecznie uderzył niewiele później Jakub Błaszczykowski z 11 metrów.
Sfaulowany w polu karnym gości został Lewandowski, a graczowi Fiorentiny
nie pozostało nic innego, jak umieścić piłkę w siatce.
Wkrótce
na boisku pojawił się debiutant z Cracovii – Bartosz Kapustka. Trener
Nawałka dał również szansę Piotrowi Zielińskiemu, który zastąpił na
placu gry Lewandowskiego. To jednak nie żaden z nich zdobył kolejnego
gola poniedziałkowego wieczoru. Autorem siódmego trafienia był Arkadiusz
Milik.
Chwilę później występujący z numerem 10 Kapustka miał
swoją wielką chwilę. Młody gracz Cracovii wykorzystał świetne
dośrodkowanie Grosickiego i w swoim debiucie posłał piłkę do bramki
bezradnego Pereza.
Przez większość meczu nudził się Łukasz
Fabiański, ale nie na kwadrans przed końcem. Wówczas golkiper Swansea
obronił groźnie uderzenie Roya Chipoliny. Na trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego goście jednak zdobyli bramkę honorową. Piłkarze z Gibraltaru jak w
masło weszli w obronę Polaków, czego skutkiem był gol Jake’a Goslinga.
Więcej już się tego wieczoru nie wydarzyło i kibicom reprezentacji pozostaje czekać na październikowe starcie ze Szkocją.