Festiwal nieskuteczności obejrzeli w Lille francuscy kibice. Gola pomimo wielu okazji nie potrafili strzelić ani gospodarze, ani Olympique Marsylia.
Na Stade Pierre-Mauroy goli dziś nie było.
Choć spotkanie 30. kolejki Ligue 1 było jednym z nudniejszych i spokojniejszych, to jednak obie drużyny stworzyły sobie kilka okazji. Bohaterami okazali się jednak bramkarze.
Tuż przed przerwą Yoann Pele ekwilibrystyczną interwencją odbił piłkę po centrze najlepszego w drużynie gospodarzy Nicolasa de Preville’a i rykoszecie od jednego z kolegów. Już w drugiej połowie czujnością i refleksem dwukrotnie wykazał się Vincent Enyeama, który obronił m.in. niebezpieczne uderzenie Remy’ego Cabelli.
Prawdziwie fantastyczną interwencję kibice w Lille zobaczyli na pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry. Yves Bissouma znakomicie dośrodkował do Edera, a mistrz Europy w sytuacji sam na sam główkował z sześciu metrów. Pomimo tak małej odległości, Pele kapitalnie sparował piłkę na poprzeczkę.
Dzięki bramkarzom mecz zakończył się wynikiem 0:0.
Tylko jednego gola zobaczyli widzowie innego piątkowego meczu, w którym Metz pokonało Bastię 1:0 po samobójczym trafieniu Gillesa Cioniego.