Bayern Monachium w porę się zreflektował i przeprosił za niefortunną grafikę, którą na swoich kanałach społecznościowych promował spotkanie z Juventusem. Bawarczycy wydali specjalny komunikat, w którym przekonywali, że ich celem nie był urażenie kogokolwiek.
Bawarczycy przeprosili na niefortunną grafikę (foto: G.Wajda)
O całej sprawie pisaliśmy już wcześniej, a chodzi o specjalną grafikę, na której widać Manuela Nauera, Allianz Arenę i tory, które w pewnym momencie się kończą napisem „qui e la fine”, czyli „oto jest koniec”.
To właśnie wspomniane tory wzbudziły we Włoszech prawdziwą burze, ponieważ kojarzą się takimi samymi, które w przeszłości prowadziły do bram obozów koncentracyjnych.
Bayern szybko zareagował i wydał komunikat: „Nasza grafika w całkowicie nieumyślny sposób nawiązała do tych historycznych zdarzeń. Jeśli w jakiś sposób zraniliśmy wasze uczucia, to prosimy byście przyjęli nasze przeprosiny. Naszym celem był nawiązanie do meczu Bayernu z Juventusem w 1/8 finału Ligi Mistrzów” – czytamy.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.