Niespodzianki na finiszu sezonu w Bundeslidze nie było. Bayern Monachium pokonał przed własną publicznością Eintracht Frankfurt (5:1) i zapewnił sobie kolejne mistrzostwo Niemiec.
Bayern Monachium po raz kolejny mistrzem Niemiec (fot. Reuters)
Czegoś takiego w Niemczech nie grano od dawna. W ostatnich latach piłkarze Bayernu przyzwyczaili nas do tego, że zapewniają sobie mistrzostwo Bundesligi dużo wcześniej niż w ostatniej kolejce. Tym razem było jednak inaczej i Bawarczycy w starciu z Eintrachtem nie mogli sobie pozwolić na wpadkę, jeśli chcieli utrzymać pozycję lidera.
Przed pierwszym gwizdkiem na Allianz Arenie doszło do specjalnej uroczystości. Z Monachium pożegnali się bowiem legendy klubu – Arjen Robben, Franck Ribery, a także Rafinha.
Jeśli po spotkaniu gospodarze mieli świętować mistrzostwo, to musieli po prostu nie przegrać z Eintrachtem, co patrząc na historię bezpośrednich starć obu drużyn właśnie w stolicy Bawarii, wydawało się być formalnością. W równolegle toczonym meczu BVB toczyła bój z Borussią M’Gladbach, jednak gdyby Bayern zrobił swoje, to nasłuchiwanie wieści z tego spotkania nie miałoby absolutnie żadnego znaczenia.
Miejscowi rozpoczęli od bardzo mocnego uderzenia i już w 5. minucie wyszli na prowadzenie. Thomas Mueller obsłużył świetnym podaniem wbiegającego na pozycję Kingsleya Comana, a ten płaskim strzałem skierował piłkę do siatki.
Podopieczni Niko Kovaca rzucili się na rywali niczym wygłodniałe psy i tylko dzięki znakomitej postawie Kevina Trappa mecz nie został zamknięty w pierwszym kwadransie. Bramkarz Eintrachtu ratował swoich kolegów po strzałach Serge’a Gnabry’ego oraz Davida Alaby, a swoją szansę miał również Robert Lewandowski.
W 27. minucie Gnabry podwyższył na 2:0, jednak jego gol po interwencji systemu VAR nie został uznany. Nieco wcześniej na pozycji spalonej złapany został bowiem Lewandowski.
Dominacja Bayernu była absolutna, natomiast Eintracht nie miał nic do powiedzenia. Goście odstawali pod każdym względem, także tym fizycznym. Widać było jak na dłoni, że piłkarze z Frankfurtu „jadą na oparach”, a to nie zwiastowało dla nich niczego dobrego na drugą połowę.
Jak się jednak okazało, po przerwie Eintracht zdołał wrócić do spotkania. Po dośrodkowaniu w pole karne z rzutu rożnego i niezbyt pewnej interwencji Joshuy Kimmicha, do piłki dopadł David Abraham, który uderzył w poprzeczkę. Sporo zimnej krwi zachował w tej sytuacji rezerwowy Sebastien Haller, który doszedł do dobitki i goście doprowadzili do remisu.
Odpowiedź Bawarczyków była jednak błyskawiczna, ponieważ już kilka chwil później w polu karnym Eintrachtu znalazł się Alaba, który doszedł do piłki odbitej przez Trappa i jego drużyna ponownie była na czele. Kiedy zaś w 57. minucie na 3:1 podwyższył Renato Sanches, było już jasne, że Bayern nie wypuści zwycięstwa i tytułu mistrzowskiego z rąk.
W końcówce na boisku pojawili się Ribery i Robben, a pierwszy z nich pożegnał się z Bayernem w najlepszy możliwy sposób. Na kwadrans przed końcem Francuz popisał się znakomitą akcją indywidualną i podwyższył prowadzenie gospodarzy na 4:1. Gorszy nie chciał być Holender, który kilka minut później także dorzucił swojego gola. Brakową akcję Robbena świetnym podaniem zapoczątkował z kolei Robert Lewandowski.
Wynik zmianie już nie uległ i po końcowym gwizdku w Monachium rozpoczęła się wielka mistrzowska feta.
Cudowna interwencja Polaka w Bundeslidze! Majstersztyk [WIDEO]
FSV Mainz wygrało 2:1 z RB Lipsk na wyjeździe, a pełne 90 minut dla zwycięzców rozegrał Kacper Potulski. Polak popisał się też kapitalnym wślizgiem w końcówce meczu.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.