Piłkarze czasem wędrują. Niczym trampy. W poszukiwaniu sławy, a najczęściej pieniędzy. 28-letni Dariusz Adamczuk, wicemistrz olimpijski 1992, wędrował przez kilka lat, nim znalazł przystań. W dalekiej Szkocji, w drużynie Dundee FC. Przed kilkoma tygodniami wywalczył z nią awans do szkockiej ekstraklasy.
– Wątpię, abym ze swoim wyspiarskim stylem gry przydał się obecnie narodowej drużynie – mówił w 1998 roku Dariusz Adamczuk (FOT. WŁODZIMIERZ SIERAKOWSKI/400mm.pl)
Rozmawiał Waldemar SKORUPKA
Do Dundee FC wrócił pan w styczniu 1996 roku. Jak pana przyjęli działacze, szkoleniowcy i koledzy?
Bardzo dobrze. Mieli po temu powody. Nie miałem podpisanego kontraktu i zgodnie z prawem Bosmana mogłem wybrać sobie dowolny klub. Jednak, wraz z moim nowym menedżerem – Janem Manuszewskim, uznaliśmy, że na razie zaczepię się w Dundee FC. Ponieważ ustabilizowałem wreszcie formę na niezłym poziomie, stałem się podstawowym piłkarzem swej szkockiej drużyny. Kibice wybrali mnie na najlepszego piłkarza Dundee FC za sezon 1997-98. To sprawiło mi naprawdę wiele satysfakcji.
Kto trenuje Dundee FC?
Menedżer Jackie Scott. W trakcie szkoleniowej kariery prowadził już tak klasowe zespoły, jak Aberdeen i Dundee United.
Jak gra pański zespół? Zapewne mało kto z Polski oglądał Dundee FC w akcji…
Trzy czwarte meczów rozegraliśmy ofensywnym wariantem 1+3+5+2. W tym ustawieniu występowałem jako skrajny prawy pomocnik. Biegałem od pola karnego do pola karnego i moim zadaniem było mocno i dokładnie dośrodkować do kolegów z linii napadu. Natomiast w meczach z silnymi rywalami – jak w Pucharze Szkocji z Glasgow Rangers – menedżer ustawiał taktykę pod schemat 1+4+4+2. I wtedy występowałem na boisku, jako klasyczny prawy obrońca.
Czy w Dundee FC grają jacyś w miarę znani piłkarze? Poza oczywiście Dariuszem Adamczukiem?
Proszę nie przesadzać, nie jestem przecież jakimś znanym piłkarzem. No, może w Polsce pamiętają jeszcze nasz srebrny medal olimpijski. Ale przecież upłynęło od igrzysk w Barcelonie już sześć lat! Odpowiadając jednak na pańskie pytanie – był w ostatnim sezonie taki zawodnik – Brian Irvine. To środkowy, niezwykle doświadczony obrońca, ośmiokrotny reprezentant Szkocji. Dobrze go zapewne pamiętają kibice i piłkarze Legii, grał bowiem przeciw niej w barwach Aberdeen FC, jesienią 1990 w Pucharze Zdobywców Pucharów.
Czy pana pozycja w Dundee FC jest mocna?
O wyborze dokonanym przez kibiców już wspomniałem. A przecież fani, zwłaszcza ci na Wyspach Brytyjskich, są wobec piłkarzy bardzo krytyczni i wymagający. Nie dają się nabrać i wiedzą, kto gra dobrze, a kto na boisku się obija. Ja odnalazłem się w szkockim futbolu. Zdobyłem wprawdzie w sezonie 1997-98 tylko jedną bramkę, za to zaliczyłem aż dwanaście asyst. Moje dynamiczne rajdy wzdłuż bocznej linii boiska sprawiały, że wielokrotnie zdobywaliśmy liczebną przewagę pod polem karnym rywali. Szkoleniowcy mnie chwalą, koledzy z drużyny szanują. Czegoż trzeba więcej?…
Proszę opowiedzieć coś więcej o Dundee Football Club.
To klub znajdujący się nieco w cieniu bardziej znanego w Szkocji, a nawet w Europie, Dundee United – w roku 1987 finalisty Pucharu UEFA. W poprzednim sezonie zajęliśmy w drugiej lidze trzecie miejsce. Już wtedy niewiele brakowało, abyśmy walczyli w barażach o awans. Teraz już na kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek osiągnęliśmy nasz cel. Nie wiem, co zastanę w klubie po powrocie z wakacji w Polsce. Gdy w ubiegłym roku menedżer Scott wybrał się… na zakupy, to z podstawowego składu pozostało… trzech zawodników. Teraz może być podobnie. Gra w szkockiej Premier Division to nowe wyzwanie i nieporównywalnie trudniejsze zadanie dla działaczy, menedżera i nas, piłkarzy, niż występy szczebel niżej. Mamy nowych właścicieli klubu. Odszedł wreszcie biznesmen z Kanady, który w ogóle nie czuł futbolu, a zajmował się wyłącznie handlem zawodnikami. Udziały w klubie wykupili znani tu w Dundee przedsiębiorcy, bracia Marr, z których Peter to prawdziwy pasjonat piłki.
Dariusz Adamczuk to – niegdyś – pewniak w drużynie Janusza Wójcika. Trener wicemistrzów olimpijskich 1992 doczekał wreszcie nominacji na pierwszego trenera pierwszej reprezentacji Polski. Czy pamięta, że gdzieś tam w Szkocji gra jego podopieczny z barcelońskich igrzysk?
O to już proszę zapytać trenera Janusza Wójcika. Na razie nikt do mnie nie zadzwonił. Od razu powiem, że nie wierzę, aby Dariusz Adamczuk mógł zbawić reprezentację Polski. Jestem oczywiście gotowy powalczyć o powrót do niej, mogę obiecać walkę i pełne zaangażowanie w jej sprawy. Jednak nie mam specjalnych złudzeń. Wątpię, abym ze swoim wyspiarskim stylem gry przydał się obecnie narodowej drużynie…
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 28/1998)
Jak wygląda sytuacja z bramkarzami w kadrze? Tak źle nie było od lat
Lada moment Jan Urban ogłosi powołania na jedno z najdłuższych zgrupowań reprezentacji Polski w ostatnich latach. Przed nami aż cztery mecze w Lidze Narodów, a między słupkami w kadrze wygląda na najgorszą od dłuższego czasu.
Ellis Simms zostanie powołany do reprezentacji Polski? [WIDEO]
Ellis Simms zgłasza akces do gry z orzełkiem na piersi. Czy waszym zdaniem napastnik Coventry City powinien być brany przez Jana Urbana pod uwagę jako opcja na pozycji numer dziewięć?
Jakub Piotrowski został zmieniony już w 15. minucie ligowego meczu Udinese z Lazio. Chwilę wcześniej reprezentant Polski złapał się za brzuch i sygnalizował problemy zdrowotne. Po spotkaniu klub przekazał szczegóły dotyczące jego stanu.
Moder przekazał nowe wieści o zdrowiu. „Wciąż mam dolegliwości w kolanie”
Jakub Moder wciąż nie jest zdolny do gry, a ponadto jego kariera w klubie stanęła pod znakiem zapytania. Reprezentant Polski odniósł się do wszystkich kwestii w rozmowie z Foot Truck.