Jest najlepszym strzelcem Arsenalu, ale wciąż nie wiadomo, czy przedłuży umowę. Pierre-Emerick Aubameyang to kolejny ważny piłkarz Kanonierów, który może potwierdzić, że opaska kapitana na Emirates jest przeklęta.
Czy Pierre-Emerick Aubameyang opuści niebawem Arsenal? (fot. Reuters)
Arsenal miał w swojej długiej historii wielu znakomitych liderów i nie inaczej jest w erze Premier League. Tony Adams, Patrick Vieira czy Thierry Henry to ligowe legendy, jednak moment, w którym ostatni z nich żegnał się z klubem rozpoczął serię dziwnych i niefortunnych zdarzeń, która trwa do dziś. Aubameyang może ją skończyć, jednak coraz mniej wskazuje na to, by tak właśnie się stało.
OŚMIU JEŹDŹCÓW
Zanim opaska trafiła na ramię gabońskiego snajpera, od 2007 roku była w posiadaniu aż ośmiu różnych zawodników. Tylko jeden z nich zdołał wytrzymać na tej funkcji dłużej niż dwa lata i był nim Cesc Fabregas. Już jednak w momencie, gdy Hiszpan otrzymał od Arsene’a Wengera nominację było jasne, że takie posunięcie miało jedynie odroczyć moment jego odejścia. Fabregas bowiem bardzo mocno naciskał na transfer i był gotów nawet na spore obniżenie swojej pensji, byle przejść do Barcelony, co i tak w końcu nastąpiło.
Przed Fabregasem opaska należała do Williama Gallasa, który potrafił publicznie zganić swoich kolegów za to, że nie są dostatecznie dzielni czy popłakać się w szatni. Po erze Hiszpana nastał z kolei czas Robina van Persiego, który kiedy tylko nadarzyła się okazja, przeniósł się na Old Trafford. Thomas Vermaelen, Mikel Arteta czy w końcu Per Mertesacker byli trapieni urazami, podobnie jak Laurent Koscielny, który z kolei po blisko dekadzie spędzonej w północnym Londynie uznał, że wymusi na klubie, by ten pozwolił mu odejść do Bordeaux. Francuz mógł być stawiany w szeregu współczesnych ikon Arsenalu, jednak wybrał drogę najgorszą z możliwych i to w chwili, gdy wciąż był kapitanem zespołu. Ostatnim ze wspomnianych „jeźdźców” był Granit Xhaka, którego wybrali koledzy z szatni, a którego pozbawiono opaski po aferze podczas meczu z Crystal Palace, kiedy wszedł w ostry konflikt ze swoimi kibicami. Nie mogło więc dziwić, że kiedy Unai Emery ogłosił, że opaska trafi do Aubameyanga, na sympatyków Arsenalu padł blady strach. Oto bowiem najlepszy zawodnik zespołu, jego talizman i najskuteczniejszy snajper, zasiadł na gorącym krześle.
ZMIANA MYŚLENIA
O tym jak ważnym dla swojej drużyny jest Auba świadczą liczby. Od stycznia 2018 roku strzelił 49 ligowych goli, co stanowi 35 procent całego dorobku londyńczyków w tym właśnie okresie. Więcej trafień – o dwa – na swoim koncie zapisał w tym samym czasie jedynie Mohamed Salah w Liverpoolu.
Najdroższy piłkarz w historii Kanonierów (63,75 mln euro), trafiając do klubu był postrzegany jako typowy snajper, człowiek, który wykończy celnym strzałem pracę kolegów, a przy okazji wniesie do zespołu sporo kolorytu, z którego był wcześniej znany w Borussii Dortmund czy Saint-Etienne. I tyle. Tymczasem w Arsenalu jego rola ewoluowała z każdym kolejnym miesiącem. Gabończyk nie tylko odpowiadał za departament wykończenia, ale coraz częściej musiał brać na siebie odpowiedzialność kierowania grą zespołu. W szatni wyraźnie brakowało osobowości na miarę starych mistrzów. Napastnik zaadaptował się do tej roli, wchodząc w buty, które do tej pory wydawały się jemu nie pasować.
Sprowadzany jako typowa dziewiątka, rozegrał na swojej nominalnej pozycji zaledwie 41,7% wszystkich meczów jako samotny napastnik i 23,9 % jako drugi snajper. Odkryciem było ustawienie go na lewej flance, gdzie spędził 28,4 % swojego czasu na boisku i to z bardzo dobrym skutkiem. Warto pamiętać, że Arsenal nie wynalazł koła na nowo, ponieważ podobnego zabiegu już w Dortmundzie próbował Juergen Klopp, który w ten właśnie sposób szukał miejsca dla Ciro Immobile, ale liczby pokazują, że w przypadku Kanonierów manewr ten był zdecydowanie bardziej owocny. Serwis „The Athletic” wyliczył, że w przełożeniu na 90 minut, Aubameyang najwięcej goli zdobywa właśnie grając po lewej stronie (0,83), podczas gdy z pozycji samotnego napastnika jego statystyka to zaledwie (0,57). Grając na skrzydle 30-latek notuje również więcej podań (47,7 na mecz) i podejmuje znacznie więcej akcji defensywnych (2,8 do 1,0 kiedy gra na szpicy).
TALIZMAN NA WAGĘ ZŁOTA
Wszystkie te wartości są wyrażone w twardych liczbach i pokazują, ile dziś Aubameyang znaczy dla Arsenalu i jak bardzo potrafił przestawić się z samolubnego podejścia do gry i polowania na gole, na pracę dla całego zespołu. Nie może więc dziwić, że przy dość miałkiej charakterologicznie szatni, to właśnie on otrzymał finalnie opaskę kapitana i chociaż dziś wywiązuje się ze swoich obowiązków bez zarzutu, to cały czas nie wiadomo, czy po zakończeniu sezonu wciąż będzie można go zobaczyć w koszulce z armatą na piersi. Gabończyk niedługo wejdzie w ostatni rok obowiązywania umowy, a chociaż otrzymał propozycję jej przedłużenia, to wciąż z niej nie skorzystał. Powód? Poważne zainteresowanie z klubów, oferujących sportowo znaczenie więcej od Arsenalu, który nie jest dziś pewny nawet tego, czy zagra w kolejnej edycji Ligi Europy. – W klubie muszą wyciągnąć wniosek z lekcji z Van Persim. Arsenal nie może go stracić, jeśli ma zamiar zbudować w końcu mocny zespół. Aubameyang to najlepszy snajper w lidze, który w normalnych warunkach byłby warty pewnie ze 150 milionów – powiedział były piłkarz Kanonierów, Bacary Sagna w rozmowie z „Daily Mail”.
Jeśli Arsenal nie przekona swojego najlepszego piłkarza do pozostania, to może raz jeszcze potwierdzić się zasada, że na opaskę kapitańską w tym klubie rzucona została klątwa.
GRZEGORZ GARBACIK
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 15/2020)
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.