Przejdź do treści
2026.02.21 Zabrze
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Pogon Szczecin
N/z Attila Szalai
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.02.21 Zabrze
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Gornik Zabrze - Pogon Szczecin
Attila Szalai
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus

fot. Mateusz Sobczak / PressFocus

Polska Ekstraklasa

Attila Szalai: Arda Guler? Od razu było widać, że czeka go świetlana przyszłość [WYWIAD]

W Fenerbahce dzielił szatnię między innymi z Mesutem Oezilem, Ardą Gulerem czy Min-jae Kimem, ma za sobą epizod w Bundeslidze i ponad 50 występów w reprezentacji Węgier. Nieczęsto zdarza się, aby piłkarze z takim CV, będący w sile wieku, decydowali się na kontynuowanie kariery na polskich boiskach.

Filip Trokielewicz

Rozpoczęliśmy rozmowę pół godziny wcześniej, abyś mógł w spokoju obejrzeć mecz Galatasaray z Liverpoolem. Komu kibicujesz?

Mam przyjaciół w obu zespołach – mówi Attila Szalai. – Dominika Szoboszlaia i Milosa Kerkeza w zespole The Reds, a także Rolanda Sallaia w Galatasaray. Kurczę, raczej mam tak, że w piłce nie kibicuję konkretnym klubom, tylko ludziom, więc po prostu trzymam za nich kciuki.

Myślałem, że odpowiesz, że jesteś za Liverpoolem, bo reprezentowałeś przecież Fenerbahce.

W Fenerbahce przeżywałem najlepsze momenty w dotychczasowej karierze, natomiast nie mam żadnego problemu z Galatasaray. Nie mam czegoś takiego, że czuję do nich niechęć przez derbową rywalizację. Nigdy nie byłem człowiekiem, który szukał konfliktów, prowokował. Ludzie doceniają, gdy potrafisz się zachować.

Oglądasz dużo meczów?

Kiedy tylko mam możliwość, oglądam jak najwięcej, w szczególności właśnie te spotkania, w których występują moi znajomi: Bundesliga, Premier League, Serie A, ligi turecka i węgierska. Zerkam też na Ekstraklasę. Dużo tego jest, więc zazwyczaj, gdy spędzam czas w domu, w telewizji leci jakieś spotkanie.

Po zakończeniu kariery chciałbyś dalej zajmować się futbolem?

Oczywiście, bo odkąd pamiętam chciałem być częścią tego świata. Będzie trzeba poszukać swojej drogi, natomiast planuję zostać w branży. Może jako trener, może w innej roli – jeszcze szczegółowo tego nie obmyślałem, bo mam nadzieję, że przede mną wciąż wiele lat spędzonych na boisku. Chcę grać tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie.

PIŁKA NOŻNA? TO BYŁO MU PISANE

Jak się w ogóle zaczęła twoja przygoda z piłką?

Pierwsze zdjęcie związane z tym sportem miałem już jako noworodek, gdy tata położył obok śpiącego mnie korki. Może więc to wszystko było mi pisane? Zacząłem kopać piłkę bardzo szybko, w przedszkolu, mając zaledwie kilka lat. Pochodzę ze sportowej rodziny. Mama grała w piłkę ręczną i uprawiała lekkoatletykę, tata był piłkarzem. Dwukrotnie sięgnął zresztą po mistrzostwo Węgier. Podobnie jak ja występował również w naszej drużynie narodowej. Był lewym obrońcą. Rodzice nie naciskali na mnie jednak, abym grał w piłkę. Na pewno tata mocno pomógł mi, wpajając mi między innymi zasady zdrowego odżywiania i trenując ze mną indywidualnie. Był taki czas, że codziennie pracowałem z nim poza zajęciami w klubie. Gdy miałem trzynaście lat, zainteresował się mną Rapid Wiedeń. Trafiłem do tamtejszej akademii. Chyba właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że mam szansę zostać profesjonalnym piłkarzem i grać na wysokim poziomie.

To był moment przełomowy?

W dalszym ciągu zostanie profesjonalistą pozostawało w tamtym czasie w sferze marzeń. Byłem przecież jeszcze dzieciakiem. Krok po kroku przechodziłem jednak przez kolejne szczeble. Początki po przenosinach do Wiednia były niełatwe – wyprowadziłem się do obcego kraju, nie znałem języka, rodzina była daleko. Trzeba było szybko dorosnąć.

Podobał ci się klimat wokół piłki w Turcji?

Na każdym kroku w Turcji można odczuć, że piłka jest ważnym elementem życia. Zatrzymują cię na ulicy, komplementują, ale wiesz – najważniejszy jest dla nich najbliższy mecz. Jak nie wygrasz, to już nie jest tak wesoło. W Stambule rywalizacja między Fenerbahce a Galatasaray jest dla kibiców najważniejsza, ale nigdy nie spotkałem się z negatywnym odbiorem ze strony kibiców rywali. Wręcz przeciwnie – zdarzało się często, że zagadywali, mówili, że kibicują Galatasaray, ale doceniają mnie i prosili o zdjęcie.

STAMBULSKIE DERBY. „CAŁE MIASTO ROZMAWIA O TYCH SPOTKANIACH”

Jakie masz wspomnienia, jeśli chodzi o derbowe potyczki?

Mieszane. Jeśli dobrze pamiętam, trzy spotkania przegraliśmy, a dwa wygraliśmy. Derbową gorączkę czuć już długo przed meczem. Właściwie całe miasto rozmawia o tych spotkaniach trzy tygodnie przed i trzy tygodnie po nich. Nie ma znaczenia czy grasz u siebie, czy na wyjeździe. Generalnie nie ma dla piłkarza nic lepszego niż rozgrywanie tak prestiżowych spotkań przed 50-60 tysiącami kibiców.

Kto w Fenerbahce zrobił na tobie największe wrażenie?

Kilka dni po tym, jak dołączyłem do klubu, sfinalizowano sprowadzenie Mesuta Oezila. Śmiałem się, że zapomnieli o moim transferze, bo wszyscy rozmawiali tylko o nim! Chyba nie muszę mówić o jego jakości. To niesamowity gracz, jeden z najlepszych na świecie w tamtym czasie. Na początku mojego pobytu w Fenerbahce moim kolegą w hotelowych pokojach przy okazji meczów wyjazdowych był Luiz Gustavo. Dużo rozmawialiśmy o piłce, przekazał mi wiele cennych wskazówek. W pamięci zapadło mi też to, jak Arda Guler trafiał do pierwszego zespołu. Od razu było widać, że jeśli ten dzieciak będzie ciężko pracował, czeka go świetlana przyszłość. Grałem też przez jeden sezon z Min-jae Kimem, występującym obecnie w Bayernie Monachium. Nie mamy kontaktu codziennie, ale dość regularnie zdarza nam się nadal wymienić wiadomościami zarówno z Gulerem, jak i Kimem.

Co było w Gulerze takiego szczególnego?

Jakość z piłką. Był drobny, wyglądał jak chucherko – łatwo było go początkowo przepchnąć, ale każdy kontakt z futbolówką był w jego wykonaniu idealny. Pierwsze przyjęcie miał zawsze dokładne, dodatkowo kapitalnie skanował przestrzeń i rozumiał grę. W wieku 16 lat widział na boisku o wiele więcej niż zdecydowanie bardziej doświadczeni zawodnicy. Imponowało mi także jego podejście do piłki.

Co masz na myśli?

Był bardzo świadomy w tak młodym wieku. Zadawał pytania, starał się zawsze coś wyciągnąć od nas. Zdarza się, że duże młode talenty przepadają, bo myślą, że sam talent wystarczy, by zrobić dużą karierę. Arda był pod tym względem inny – dzięki interakcji z nami doskonalił swój angielski, co z pewnością przydało mu się na dalszym etapie kariery. Pytał chociażby o to, jakich suplementów używamy, co jemy. Pewnie nie ode mnie, ale bardziej od graczy występujących w środku pola mógł usłyszeć też więcej wskazówek na boisku.

W Fenerbahce sięgnąłeś po Puchar Turcji, lecz mistrzostwa, na które klub czeka od 2014 roku, nie udało się odczarować.

Presja w klubie na to, by wreszcie Fenerbahce wróciło na tron, jest ogromna. Nie potrafię powiedzieć, czego brakuje, by to osiągnąć. W pierwszym sezonie moich występów byliśmy blisko, ale przegraliśmy przedostatni mecz u siebie z Sivassporem i Besiktas został mistrzem. W drugim – Trabzonspor grał niesamowicie i wygrał ligę z dużą przewagą, a w tym ostatnim najlepsze było Galatasaray.

W sieci można znaleźć filmik, na którym płakałeś, żegnając się z tureckim gigantem.

Nie było łatwo podjąć decyzję o opuszczeniu Stambułu. Zdążyłem zżyć się z klubem, ale takie jest życie piłkarza. Moim marzeniem było spróbowanie swoich sił w Bundeslidze. Gdybym nie zdecydował się na ten ruch, być może do końca życia plułbym sobie w brodę, zastanawiając się, co by było, gdyby. Kiedy tylko pojawiło się zainteresowanie z Hoffenheim, byłem zdecydowany, że chcę tam trafić.

Jak porównałbyś poziom ligi tureckiej do Ekstraklasy?

Ekstraklasa się rozwija, co widać po wynikach w Lidze Konferencji. Ale nie ma tutaj ligi dwóch prędkości, tak jak to jest w Turcji, gdzie na czele masz Galatasaray, Fenerbahce i Besiktas, a potem całą resztę. No, jest jeszcze Trabzonspor. Między tymi ekipami co roku rozgrywa się walka o mistrzostwo. A w Ekstraklasie? Nadal nikt nie wie, kto na ostatniej prostej sięgnie po tytuł.

Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

Da się jakoś porównać atmosferę w Polsce do tureckiej?

Nie czuję się jeszcze odpowiednio przygotowany, by odpowiedzieć na to pytanie. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, by odwiedzić kilka stadionów, poczuć otoczkę. Jak na razie zauważyłem jednak, że na trybunach można spotkać rodziny i widać, że kibicowskie tradycje są często przekazywane z pokolenia na pokolenie. Tak mi się przynajmniej wydaje.

W niektórych wywiadach całkiem płynnie mówiłeś po turecku i niemiecku, my rozmawiamy po angielsku. Jesteś poliglotą?

Nie, nie powiedziałbym. Angielskiego uczyłem się w szkole, niemieckiego nauczyłem się podczas sześciu lat spędzonych w Wiedniu. Wcześniej grałem też na Cyprze, więc szlifowałem angielski. Wydaje mi się, że mam w ogóle talent do nauki języków. Teraz jest czas, by wziąć się za polski. Na razie znam, niestety, głównie przekleństwa. Nie mogę obiecać, że dam ci wywiad po polsku po zakończeniu sezonu, ale możemy chociaż spróbować.

A masz jakieś zainteresowania poza futbolem?

Lubię wszystko, co jest związane ze sportem: bieganie, siłownię, koszykówkę, tenis, ping-ponga, padla. A poza tym? Spędzam czas z moją dziewczyną, chodzimy do parku, do kina, gramy w karty. Całkiem normalne życie.

Jakie masz pierwsze wrażenia z pobytu w Polsce?

Bardzo pozytywne. Po pierwsze, w klubie niczego nam nie brakuje. Podoba mi się miasto i to, że jest niedaleko nad morze. W mieście wszystko, czego potrzebuję, mam w odległości piętnastu minut jazdy autem. Na razie nie było jeszcze na to zbyt wiele czasu, ale dwa razy wyszliśmy już z dziewczyną do miasta, gdy mieliśmy dzień wolny. Bartek Witkowski, nasz rzecznik prasowy, dał mi listę miejsc, które warto odwiedzić. Z czasem pewnie będę odhaczał kolejne. Musimy wygrywać mecze, żeby negocjować z trenerem jeszcze jeden dodatkowy dzień wolny!

NIEUDANY POBYT W NIEMCZECH. „DRUGI RAZ PODJĄŁBYM TAKĄ SAMĄ DECYZJĘ”

Żałujesz trochę transferu do Hoffenheim, gdzie się nie odnalazłeś?

Nie, drugi raz podjąłbym taką samą decyzję. Wiesz, nikt nie wie, co by było, gdybym został w Fenerbahce. Możemy sobie jedynie gdybać. Byłem łączony też z innymi dużymi klubami w tamtym czasie, ale w większości plotki, które się pojawiały, nie miały zbyt wiele wspólnego z prawdą. Nie chcę wypowiadać się o tym, dlaczego wyszło, jak wyszło, ponieważ nadal mam ważny kontrakt z Hoffenheim. Na razie zagrałem siedem meczów w Bundeslidze, ale jestem jeszcze w stanie wrócić na ten poziom.

Masz na koncie 53 występy w narodowych barwach. Niewielu piłkarzy w Ekstraklasie może pochwalić się takim wpisem w CV.

Wierzę, że nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa w tym temacie. Nie ma dla sportowca lepszego uczucia niż móc reprezentować swój kraj. Dwa razy brałem udział w mistrzostwach Europy. Na moim pierwszym turnieju byliśmy w grupie śmierci z Niemcami, Francją i Portugalią. Daliśmy radę urwać im punkty. Mimo tego, że rywalizowaliśmy z najlepszymi zespołami w Europie, czuliśmy po odpadnięciu niedosyt, bo było blisko, abyśmy pokonali Niemców i wyszli z grupy. Z kolei dwa lata temu mierzyliśmy się znów z Niemcami, a także Szwajcarią i Szkocją. Przegraliśmy dwa mecze, ale na koniec rzutem na taśmę pokonaliśmy Szkotów. Węgierski futbol się rozwija. Mamy zawodników w Premier League czy Bundeslidze. Potrafiliśmy w ostatnich latach ograć Anglików i Niemców, czy zagrać dobre mecze z Włochami oraz Portugalią. Przeciwko tej ostatniej zdobyłem zresztą bramkę.

W ostatnim czasie zmieniałeś kluby jak rękawiczki.

Aby odpowiednio wytłumaczyć, dlaczego tak jest, musimy cofnąć się do 2023 roku, gdy zamieniłem Fenerbahce na Hoffenheim. Po pół roku spędzonym w nowym klubie udałem się na wypożyczenie do Freiburga, bo nie byłem zadowolony z mojej sytuacji. Po powrocie z niego sytuacja się nie zmieniła i ponownie zdecydowałem się na wypożyczenie. Tym razem przeniosłem się do Standardu Liege. Trochę pograłem, tyle że nabawiłem się kontuzji. Znów wróciłem do Hoffenheim, a że miałem poczucie, że nie wiążą ze mną przyszłości – a na pewno nie w takim stopniu, w jakim chciałbym – zdecydowałem się na przenosiny do Kasimpasy. Byłem tam nawet kapitanem, myślałem, że wreszcie wszystko idzie zgodnie z planem, ale zmienił się trener. Nowy szkoleniowiec posadził mnie na ławce. Do tej pory nie wiem dlaczego, bo nawet ze mną nie porozmawiał. Zimą pojawiła się propozycja z Pogoni. Porozmawiałem z Rajmundem Molnarem o klubie i zdecydowałem się przystać na ofertę. A teraz potrafię wyobrazić sobie pozostanie w Szczecinie dłużej niż do końca bieżącego sezonu.

guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 11/2026

Nr 11/2026

Polska Ekstraklasa

Marek Papszun nieobecny na meczu z Rakowem? Legia Warszawa odpowiada!

Legia Warszawa z ważnym komunikatem! Chodzi o zdrowie Marka Papszuna.

2026.02.13 Katowice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
GKS Katowice - Legia Warszawa
N/z Marek Papszun
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.02.13 Katowice
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2025/2026
GKS Katowice - Legia Warszawa
Marek Papszun
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Cracovia przedstawiła nowy skład Rady Nadzorczej

Cracovia z ważnym komunikatem! Chodzi o skład jej Rady Nadzorczej.

2026.02.02 Nieciecza
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2025/2026
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Cracovia Krakow
N/z gol bramka radosc Pau Sans
Foto Marta Badowska / PressFocus

2026.02.02 Nieciecza
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2025/2026
gol bramka radosc Pau Sans
Credit: Marta Badowska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Tragiczna sytuacja finansowa Legii Warszawa. Ogromna wyrwa budżetowa

Sytuacja Legii Warszawa pod wieloma względami jest beznadziejna. Tak jest między innymi w kwestii finansów. Stołecznym brakuje milionów, aby spiąć budżet na ten sezon.

2024.10.07 Ksiazenice - LTC
pilka nozna Reprezentacja Polski
Trening reprezentacji Polski
N/z Legia Traning Center
Foto Pawel Bejnarowicz / PressFocus

2024.10.07 Ksiazenice - LTC
Football - Polish National Team
Trening reprezentacji Polski
Legia Traning Center
Credit: Pawel Bejnarowicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

SKRÓT MECZU: Jagiellonia 2:1 GKS Katowice

Jagiellonia wygrywa u siebie zaległe starcie 16. kolejki PKO BP Ekstraklasa przeciwko GKS-owi Katowice. Zobacz skrót z tego meczu!

SKRÓT MECZU: Jagiellonia 2:1 GKS Katowice
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Tabela PKO BP Ekstraklasa. Potężny ścisk na samym szczycie!

Takiej sytuacji dawno nie było. Jagiellonia wygrała z GKS Katowice i zrównała się punktami z liderującym Zagłębiem Lubin oraz trzecim Lechem Poznań. Tak wygląda tabela PKO BP Ekstraklasa po pełnych 25 seriach gry.

2025.07.26 Gdansk Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/2026 Lechia Gdansk - Lech Poznan N/z Logotyp PKO BP Ekstraklasy Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2025.07.26 Gdansk
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2025/2026 
Lechia Gdansk - Lech Poznan 
Logotyp PKO BP Ekstraklasy 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej