Pierwszy z trzech zaplanowanych na niedzielę meczów ćwierćfinałowych Pucharu Anglii zakończył się wygraną gości. Arsenal pokonał w delegacji Sheffield United (2:1) i zameldował się w najlepszej „czwórce” rozgrywek.
Arsenal zagra w półfinale Pucharu Anglii (fot. Reuters)
Forma obu zespołów po przymusowej przerwie nie rzucała na kolana. Piłkarze Sheffield United doznali w lidze dwóch porażek, a jedyny punkt wywalczyli podczas starcia ze słabą Aston Villą. Jeśli zaś chodzi o Arsenal, to ten po przegranych z Manchesterem City oraz Brighton, zdołał się w końcu przełamać w trakcie wyjazdu do Southampton.
Nieco więcej szans przed pierwszym gwizdkiem dawano więc gościom z Londynu, ale jako pierwsi ze zdobytego gola mogli się cieszyć miejscowi. W dziewiątej minucie, po dobrym dośrodkowaniu w pole karne, piłkę do siatki skierował John Lundstram. Radość graczy Sheffield nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ po interwencji systemu VAR sędzia bramkę anulowała z powodu pozycji spalonej.
Arsenal potrzebował kwadransa na złapanie właściwego rytmu i powoli, ale krok po kroku przejmował kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Przyniosło to efekty w 25. minucie, kiedy to na skraju pola karnego sfaulowany został Alexandre Lacazette. Arbiter raz jeszcze musiał wspomóc się technologią, ale VAR jedynie potwierdził jego wcześniejsze przypuszczenia.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Nicolas Pepe, który mocnym strzałem nie dał żadnych szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.
Arsenal zadowolił się z jednobramkowym prowadzeniem i nie poszedł za ciosem. Londyńczycy nie forsowali tempa, a tymczasem Sheffield United miało problem z tym, by zawiązać skuteczne akcje, które następnie mogłoby się zakończyć szansami na zdobycie gola.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli nieco odważniej do ataku i od razu pod bramką Emiliano Martineza zrobiło się gorąco. Bardzo dobrą okazję miał i ją zmarnował Chris Basham, który po dośrodkowaniu w pole karne przestrzelił z odległości zaledwie kilku metrów.
Arsenal od początku drugiej połowy grał na alibi, tak jakby chciał dotrwać do końca meczu z jednym golem zapasu. Tak jak można było się spodziewać, podopieczni Mikela Artety zostali za swoją postawę skarceni. W samej końcówce, kuriozalnie we własnym polu karnym zachowali się obrońcy, a piłkę do siatki z bliska skierował David McGoldrick.
Wydawało się, że na Bramall Lane będziemy świadkami dogrywki, a Arsenal zdołał się podnieść. Po udanej szarży Pepe, piłkę przejął rezerwowy Dani Ceballos, który mimo ostrego kąta dostrzegł miejsce między bramkarzem, a słupkiem i właśnie tam strzelił. Trafił idealnie i to Kanonierzy zameldowali się w półfinale Pucharu Anglii.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.