Argentyńczycy udanie pożegnali się ze swoimi kibicami przed wylotem na finały mistrzostw świata. Piłkarze Jorge Sampaolego pokonali na słynnej La Bombonerze Haiti (4:0), a bohaterem meczu był Leo Messi, który zapisał na swoim koncie hat-tricka i dołożył do tego asystę przy trafieniu Sergio Aguero.
Leo Messi poprowadził Argentynę do efektownego zwycięstwa (fot. Reuters)
Dwukrotni mistrzowie świata od początku zawodów dominowali na boisku i nie kazali czekać swoim fanom zbyt długo na otwarcie wyniku. Już bowiem w 17. minucie swojego pierwszego gola zdobył Messi, który pewnie wykorzystał rzut karny.
Prawdziwy koncert zawodnik Barcelony dał dopiero po przerwie, kiedy to między 58. i 66. minutą dołożył dwa kolejne trafienia – dwukrotnie kierując piłkę do bramki z najbliższej odległości.
Po ustrzeleniu hat-tricka, Messi wcale nie osiadł na laurach i w 69. minucie uruchomił znakomitym prostopadłym podaniem Sergio Aguero. Napastnik Manchesteru City wbiegł w pole karne i mimo asysty jednego z obrońców nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki.
Podopieczni Sampaolego pożegnali się więc z własną publiką w znakomitym stylu, a teraz czeka ich wylot do Europy, gdzie odbędą już zasadniczą część przygotowań do mundialu.
Podczas finałów mistrzostw świata Argentyna zagra w grupie D, gdzie za rywali będzie mieć Chorwację, Nigerię i Islandią. W powszechnej opinii komentatorów, będzie to jedna z najtrudniejszych i najbardziej atrakcyjnych dla kibiców grupa rosyjskiego mundialu.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.