Bardzo
rzadko zdarza się, żeby w meczu czołowej europejskiej ligi
wystąpiło przeciwko sobie dwóch Polaków. Taka sytuacja miała
miejsce w sobotę, kiedy w spotkaniu 33. kolejki angielskiej Premier
League pomiędzy Leicester City i Swansea po przeciwnych stronach
barykady stanęli Marcin Wasilewski oraz Łukasz Fabiański.
Marcin Wasilewski był górą w „polskim” meczu na boiskach Premier League
Potyczkę
na King Power Stadium milej będzie wspominał obrońca drużyny
gospodarzy, Marcin Wasilewski. Jego zespół zwyciężył 2:0 po
golach Leonardo Ulloi oraz Andy’ego Kinga. Dzięki wygranej ze
Swansea ekipa Leicester City bardzo zbliżyła się do opuszczenia
strefy spadkowej w tabeli Premier League.
Wasilewski
rozegrał w sobotę 45 minut. Polak wybiegł w podstawowym składzie
Leicester City i w przerwie został zmieniony przez Ritchiego de
Laeta. Były reprezentant Polski zaliczył poprawny występ: za swoją
grę otrzymał od telewizji Sky Sports notę 6 w skali 1-10. Z kolei
portal Whoscored.com ocenił postawę 34-latka na 7.
Słabiej
zaprezentował się Łukasz Fabiański. Polski bramkarz tradycyjnie
zaliczył pełne 90 minut, jednak nie był to jego mecz życia. Przy
pierwszym trafieniu dla gospodarzy Fabiański nie miał nic do
powiedzenia. Niestety, przy drugiej bramce straconej przez Swansea
reprezentant Polski nie był bez winy. Fabiański niepewnie odbił strzał
oddany z rzutu wolnego przez Estebana Cambiasso, a piłka trafiła
wprost po nogi wbiegającego Kinga, który nie miał problemów z wpakowaniem jej
do siatki.
Zdaniem Sky Sports 30-latkowi należała się ocena 6.
Eksperci z Whoscored.com mieli podobne zdanie, przyznając Polakowi
notę 6.2 – jedną z najniższych w zespole Swansea.
Napastnik Chelsea może wkrótce trafić do Barcelony! Nie podnosi się z ławki
Uczestnik ostatniego mundialu już wkrótce może opuścić Chelsea, w której nie gra regularnie. Według francuskiego serwisu zainteresowana jest nim Duma Katalonii.