As Wisły Kraków, dokonał tego, czego nikt wcześniej – drugi raz z rzędu został Pierwszoligowcem Roku. Osiągnięcie robi wrażenie, jednak w przyszłości Angel Rodado chciałby sięgać już po inne laury.
Zima bez piłki nożnej dobiegła końca. Jak ci minął ten czas?
Jedno jest pewne, tęskniłem za futbolem – mówi Angel Rodado. – Zima to zawsze czas, aby odpocząć, odciąć się, ale i naładować baterie w towarzystwie rodziny i najbliższych mi osób. Gdy już wróciłem do treningów to przyświecał mi jeden cel: trenować jak najlepiej, aby zrealizować w pełni cele, które czekają na mnie i na Wisłę w rundzie wiosennej.
Po raz drugi z rzędu zostałeś Pierwszoligowcem Roku. Nikt przed tobą tego nie dokonał…
Taka wygrana sprawiła mi dużą radość. To również zachęta do jeszcze cięższej pracy, aby stale się poprawiać. Myślę, że mojego indywidualnego sukcesu nie byłoby bez wsparcia drużyny. Nagroda jest indywidualna, ale wysiłek zawsze zespołowy. Moim kolegom z drużyny, trenerom, wszystkim w klubie należą się podziękowania i gratulacje. Mam nadzieję, że odpłacę im wszystkim na murawie.
Jak ocenisz 2025 rok w wykonaniu Wisły Kraków?
Byliśmy bardzo regularni. Wielka szkoda, że pomimo tego nie zdołaliśmy wywalczyć awansu do Ekstraklasy. W obecnym sezonie zrobimy jednak wszystko, aby dopiąć swego. Do nowych rozgrywek przystąpiliśmy ze wzmożoną energią. Przez kilka miesięcy rundy jesiennej udowodniliśmy jaka siła drzemie w naszej drużynie. Spodziewamy się, że 2026 rok będzie trudny, jednak zrobimy wszystko, żeby historia z brakiem awansu się nie powtórzyła.
Czy ten brak awansu w ubiegłym roku był dużym ciosem dla ciebie i całego klubu?
Myślę, że to był najtrudniejszy moment odkąd przybyłem do Wisły. Graliśmy dobrze, mieliśmy sporo atutów, a i tak nie zdołaliśmy zrealizować założonego celu. Muszę przyznać, że to był trudny czas, ale w życiu takie po prostu się zdarzają. Życie składa się także z niełatwych momentów. Trzeba iść do przodu i wierzyć, że przyszłość przyniesie coś dobrego.
Wisła obecnie jest liderem Betclic 1 Ligi. Wielu twierdzi, że jej awans jest obowiązkiem, a nawet kwestią czasu. Jak ty do tego podchodzisz?
Awans jest celem i nikt tego w Wiśle nie ukrywa. Dla mnie wprowadzenie Białej Gwiazdy do Ekstraklasy jest obowiązkiem, jednak nie w powszechnie rozumianym znaczeniu. Sumienna praca na treningach i w meczach jest zobowiązaniem wobec klubu i kibiców, a to zawsze prowadzi do sukcesów. Tak było w rundzie jesiennej. Wiosną nie możemy być napędzani iluzją awansu, lecz musimy być w pełni skupieni na realizacji swoich zadań.
Jak układa się twoja współpraca z Mariuszem Jopem?
Dobrze. Widać, że był piłkarzem i rozumie na czym polega specyfika naszego zawodu. Odnajduje się w szatni. Ważne jest dla niego, aby piłkarze spoza pierwszej jedenastki byli przygotowani na sto procent i w momencie, gdy pojawią się na boisku, żeby okazali się pomocą dla drużyny.
W minionym roku w Wiśle znaczenie zaczęli odgrywać młodzi piłkarze na czele z Maciejem Kuziemką. Niespodziewanie stałeś się jednym ze starszych zawodników w szatni…
Nie mam najmniejszego problemu z odnalezieniem się w takiej grupie. Znakomicie dogaduję się z młodymi piłkarzami. Wisła jest mądrze zbudowana. W naszej drużynie są zarówno futboliści stawiający pierwsze kroki w seniorskiej piłce, ale też weterani. Moim zdaniem balans jest właściwie wyważony, a każdy, niezależnie od wieku, robi to co do niego należy.
Jak ocenisz poziom Betclic 1 Ligi?
Myślę, że rozgrywki stoją na dobrym poziomie. Wiele drużyn ma zawodników, którzy dysponują dużymi umiejętnościami. Betclic 1 Liga to rozgrywki niezwykle konkurencyjne. Muszę przyznać, że poziom jest zdecydowanie wyższy niż się spodziewałem przyjeżdżając do Polski.
Niemal w każdym oknie transferowym pojawia się temat twojego odejścia z Wisły Kraków. Nie zdecydowałeś się jednak skorzystać z żadnej z intratnych ofert z zagranicy. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że jestem ważny dla Wisły. Czuję, że jestem potrzebny i drużynie, i klubowi. To dla mnie dużo znaczy. Jestem szczęśliwy w Wiśle. To już mój czwarty sezon w klubie. Gdyby było inaczej to z pewnością nie byłoby mnie w Krakowie.
Kraków drugim domem?
Mój dom jest na Majorce, ale w ostatnim czasie częściej przebywam w Krakowie. W tym mieście, wraz z rodziną, mamy swoje zwyczaje, swój plan dnia, swoje ulubione miejsca. To żadna tajemnica, że w Krakowie żyje nam się bardzo dobrze. Tak, myślę, że to mój drugi dom.
A jak generalnie żyje się twojej rodzinie w Polsce?
Bardzo dobrze. W Polsce jest spokojnie i bezpiecznie. Prowadzimy normalne życie. Czasami jest ono rutynowe, ale szczęśliwe. Jesteśmy zadowoleni.
Co sądzisz o Polsce i Polakach? Coś cię zaskoczyło?
To co mi się najbardziej podoba to pracowitość. Powszechnie przyjęło się, że Polacy są zamknięci, rzadko się uśmiechają. To prawda, że są takie osoby i również je poznałem, ale dużo więcej jest ludzi otwartych. Muszę przyznać, że ocena Polaków w mojej ojczystej Hiszpanii i innych krajach jest błędna.
W 2025 roku pojawiły się pogłoski o tym, że możesz zostać powołany do reprezentacji Polski. Czy nadal jesteś otwarty na grę w biało-czerwonych barwach?
Z mojej strony nie było żadnej deklaracji. Pytanie o grę w reprezentacji Polski potraktowałem jako żart. Oczywiście nie wiem, co przyniesie przyszłość i może zdarzyć się coś, co obecnie wydaje się nierealne. Dziś jednak nie myślę o grze dla Polski. Ten temat był głośno komentowany, ale zupełnie niepotrzebnie.
Jakie są twoje plany na 2026 rok?
Planuję solidnie pracować, aby Wisła w każdym meczu miała ze mnie pożytek. Celem na 2026 rok musi być powrót Białej Gwiazdy do Ekstraklasy. Jeżeli chodzi o plany indywidualne to niezmiennie chce się poprawiać, stawać się lepszym piłkarzem. Zobaczymy, gdzie mnie to zaprowadzi.
Piłkarz Śląska odpowiada dziennikarzom! „Oczekuję zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji”
Zesłany do rezerw Miłosz Kozak nie pozostał bierny na pojawiające się doniesienia medialne. 28-latek stanowczo zaprzecza, że nie rozmawia z klubem w sprawie rozwiązania kontraktu.