Andrea znaczy Jose, czyli Lipiński przedstawia trenera Interu
– Sam sobie nie dałbym do prowadzenia takiej drużyny jak Inter. Dlatego nie mogłem uwierzyć szczęściu, kiedy zrobił to Moratti – powiedział Andrea Stramaccioni, który od siedmiu miesięcy pracuje nad zbudowaniem drużyny przypominającej ideał stworzony przez Jose Mourinho.
Tomasz LIPIŃSKI
Z cienia portugalskiego maga, który w sezonie 2009-10 zawiesił niebiesko-czarną flagę na trzech szczytach jednocześnie: mistrzostwie i Pucharze Włoch oraz Lidze Mistrzów, nie potrafili wyjść Hiszpan Rafa Benitez, Brazylijczyk Leonardo, Claudio Ranieri i Gian Piero Gasperini.
Triumf w Londynie Prezydent Massimo Moratti, rozczarowany uznanymi trenerami z wyrobionymi nazwiskami oraz znudzony szukaniem następnych w podobnym gronie, spojrzał na trudną sytuację z zupełnie innej perspektywy. A z niej w dość wyraźnych barwach wyłoniła się sylwetka Stramaccioniego. Młodego, niepokornego, bez kompleksów, z dużymi sukcesami. Problem polegał na tym, że tylko w futbolu młodzieżowym, ale dla Morattiego najwyraźniej potrzebującego wykonać odstępstwo od rutyny, to nie był problem. I tak 26 marca tego roku dwa miesiące po swoich 36 urodzinach Stramaccioni objął zespół, którego kapitanem był o trzy lata starszy Javier Zanetti.
Nie został najmłodszym trenerem w historii klubu. Zresztą rekordzisty w tej kategorii Virgilio Fossatiego raczej nikt już nie pobije. Za jego sprawą w sezonie 1909-10 za wyniki nerazzurrich odpowiadał zaledwie 20-latek. Stramaccioni znalazł się na dopiero szóstym miejscu.
Cofnijmy się o tych siedem miesięcy, bo działy się wówczas zaskakujące rzeczy. W 29 kolejce Inter prowadzony przez Ranieriego właśnie szykował się do wyjazdu do Turynu. Cóż mogło być ważniejszego dla szefa klubu niż derby Italii i odwieczna rywalizacja z Juventusem? Jednak Moratti nad to wydarzenie przedłożył inne: poleciał do Londynu, by z trybun obejrzeć finał juniorskiej Ligi Mistrzów, zwanej oficjalnie NextGen Series. Przeciwnikiem Interu był Ajax Amsterdam. 25 marca dorosły Inter po naprawdę dobrej w swoim wykonaniu pierwszej połowie i niezrozumiałych zmianach dokonanych po przerwie przez doświadczonego trenera uległ Juventusowi 0:2. Tym samym doznał 12 porażki w sezonie. W całej historii gorzej, o jedną porażkę, było tylko raz – w sezonie 1946-47.
Tego samego dnia młody Inter po heroicznym boju wygrał z Holendrami. Po 45 minutach prowadził 1:0, na początku drugiej połowy był już remis, a od 70 minuty grał w dziesiątkę. Mimo osłabienia dotrwał do dogrywki, w której wynik się nie zmienił. W karnych szczęście dopisało Włochom. – To był cudowny mecz. Inter był fantastyczny. Zwycięstwo jest zasługą drużyny i trenera. Ich ducha i piłkarskiej inteligencji – piał z zachwytu prezydent.
Przerwana kariera To, co wisiało w powietrzu od kilku tygodni, spadło z medialnym hukiem nazajutrz. Stramaccioni zastąpił Ranieriego. (…)
Rossoneri będą próbowali odpowiedzieć na piatkową wygraną Interu z Pisą. Zadanie jednak wydaje się na to z kategorii bardzo trudnych, gdyż naprzeciw stanie niepokonana od trzech spotkań Roma. Zapraszamy na relację LIVE!
Jak on to obronił?! Niesamowity refleks gracza Napoli [WIDEO]
Fantastyczną interwencją popisał się Alessandro Buongiorno. Stoper mistrzów Włoch wykazał się wspaniałym poświęceniem i uchronich kolegów przed stratą drugiego gola.